Co 10 minut ktoś kupuje Nissana Leaf w Europie

Boom na samochody elektryczne nabiera rozpędu. Nie słabnie także pozycja najsilniejszego gracza w tej klasie samochodów, czyli Nissana Leafa. Właśnie trafiła do sprzedaży jego druga generacja, która podobnie jak poprzednik, również sprzedaje się jak ciepłe bułeczki. W niecały rok Nissan dostarczył w Europie do klientów już ponad 37 tysięcy egzemplarzy!

Nissan to marka, która wyprzedza trendy. Gdy inni producenci pewnie jeszcze nie rozważali opracowania takiego samochodu, Japończycy wprowadzili w 2006 roku na rynek crossovera Qashqai. Podobnie było z samochodami elektrycznymi. Gdy inni producenci traktowali to jako zagadnienie na odległą przyszłość, Nissan w 2010 roku przedstawił Leafa i pokazał, że przyszłość jest tu i teraz. Po 7 latach i ponad 300 tysiącach sprzedanych egzemplarzy, w zeszłym roku zadebiutował następca. Wszystko wskazuje na to, że powtórzy sukces poprzednika.

Pierwsza generacja Leafa.

6 Leafów na godzinę

Druga generacja Nissana Leaf została zaprezentowana we wrześniu 2017 roku, a sprzedaż ruszyła parę tygodni później. Łączny staż elektrycznego hatchbacka trwa zatem nie więcej, niż 8 miesięcy. Tak krótki czas wystarczył jednak Nissanowi, aby w samej Europie sprzedać już ponad 37 tysięcy egzemplarzy. Innymi słowy, co 10 minut ktoś kupuje na Starym Kontynencie to elektryczne auto.

Zapotrzebowanie jest tak duże, że statystyka egzemplarzy dostarczonych do klientów nie brzmi imponująco – od początku 2018 roku dostarczono do klientów jedynie 12 tysięcy sztuk. Rekordowy, bo stutysięczny egzemplarz w całej karierze Leafa (1 i 2 generacji), został niedawno przekazana klientce w Hiszpanii. Popyt na Leafa imponuje nie tylko w skali aut elektrycznych (to najpopularniejsze auto elektryczne w historii), ale także w pojęciu ogólnym.

Nissan Leaf drugiej generacji trafił do sprzedaży w Polsce na początku bieżącego roku.

Tradycja idzie w odstawkę

W czasie, gdy spalinowe auta nadal są i jeszcze długo będą podstawą ofert wielu producentów, u Nissana widać ciekawą tendencję, która – być może – może być namiastką trendów w przyszłości. Nissan bowiem, jak może jeszcze ktoś z Was pamięta, nie jest jedynym kompaktowym hatchbackiem w gamie japońskiej marki. Oferowany jest jeszcze tradycyjny, spalinowy kompakt, mający konkurować m.in. z Oplem Astrą i Fordem Focusem. Pulsar. Mówi Wam to coś?

Nic dziwnego, jeżeli musieliście chwilę pomyśleć. Pulsar to bowiem marketingowa klapa, a w zeszłym roku z powodu słabych wyników wycofano go ze sprzedaży m.in. w Polsce. W czasie, gdy elektrycznego Leafa kupiło 37 tysięcy Europejczyków – tradycyjnego Pulsara zamówiono 23 tysiące razy. Jest różnica.

Nissan Leaf II – tył.

Nissan chwali się, że wszyscy dotychczasowi właściciele Leafów przejechali nimi 2 miliardy kilometrów, nie wydzielając przez to ponad 300 tysięcy ton CO2. Powiedzmy, że wierzymy…

źródło: insideevs.com

Komentarze

Najnowsze

  •  

    TEST: Volvo XC60 D4 Inscription 190 KM

    Czego można więcej odczekiwać od auta, niż to co oferuje dobrze wyposażone Volvo XC60? Na chwilę obecną nic mi nie przychodzi do...
    18 października 2018

  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Co 10 minut ktoś kupuje Nissana Leaf w Europie
Co 10 minut ktoś kupuje Nissana Leaf w Europie
Co 10 minut ktoś kupuje Nissana Leaf w Europie

Boom na samochody elektryczne nabiera rozpędu. Nie słabnie także pozycja najsilniejszego gracza w tej klasie samochodów, czyli Nissana Leafa. Właśnie trafiła do sprzedaży jego druga generacja, która podobnie jak poprzednik, również sprzedaje się jak ciepłe bułeczki. W niecały rok Nissan dostarczył w Europie do klientów już ponad 37 tysięcy egzemplarzy!

Nissan to marka, która wyprzedza trendy. Gdy inni producenci pewnie jeszcze nie rozważali opracowania takiego samochodu, Japończycy wprowadzili w 2006 roku na rynek crossovera Qashqai. Podobnie było z samochodami elektrycznymi. Gdy inni producenci traktowali to jako zagadnienie na odległą przyszłość, Nissan w 2010 roku przedstawił Leafa i pokazał, że przyszłość jest tu i teraz. Po 7 latach i ponad 300 tysiącach sprzedanych egzemplarzy, w zeszłym roku zadebiutował następca. Wszystko wskazuje na to, że powtórzy sukces poprzednika.

Pierwsza generacja Leafa.

6 Leafów na godzinę

Druga generacja Nissana Leaf została zaprezentowana we wrześniu 2017 roku, a sprzedaż ruszyła parę tygodni później. Łączny staż elektrycznego hatchbacka trwa zatem nie więcej, niż 8 miesięcy. Tak krótki czas wystarczył jednak Nissanowi, aby w samej Europie sprzedać już ponad 37 tysięcy egzemplarzy. Innymi słowy, co 10 minut ktoś kupuje na Starym Kontynencie to elektryczne auto.

Zapotrzebowanie jest tak duże, że statystyka egzemplarzy dostarczonych do klientów nie brzmi imponująco – od początku 2018 roku dostarczono do klientów jedynie 12 tysięcy sztuk. Rekordowy, bo stutysięczny egzemplarz w całej karierze Leafa (1 i 2 generacji), został niedawno przekazana klientce w Hiszpanii. Popyt na Leafa imponuje nie tylko w skali aut elektrycznych (to najpopularniejsze auto elektryczne w historii), ale także w pojęciu ogólnym.

Nissan Leaf drugiej generacji trafił do sprzedaży w Polsce na początku bieżącego roku.

Tradycja idzie w odstawkę

W czasie, gdy spalinowe auta nadal są i jeszcze długo będą podstawą ofert wielu producentów, u Nissana widać ciekawą tendencję, która – być może – może być namiastką trendów w przyszłości. Nissan bowiem, jak może jeszcze ktoś z Was pamięta, nie jest jedynym kompaktowym hatchbackiem w gamie japońskiej marki. Oferowany jest jeszcze tradycyjny, spalinowy kompakt, mający konkurować m.in. z Oplem Astrą i Fordem Focusem. Pulsar. Mówi Wam to coś?

Nic dziwnego, jeżeli musieliście chwilę pomyśleć. Pulsar to bowiem marketingowa klapa, a w zeszłym roku z powodu słabych wyników wycofano go ze sprzedaży m.in. w Polsce. W czasie, gdy elektrycznego Leafa kupiło 37 tysięcy Europejczyków – tradycyjnego Pulsara zamówiono 23 tysiące razy. Jest różnica.

Nissan Leaf II – tył.

Nissan chwali się, że wszyscy dotychczasowi właściciele Leafów przejechali nimi 2 miliardy kilometrów, nie wydzielając przez to ponad 300 tysięcy ton CO2. Powiedzmy, że wierzymy…

źródło: insideevs.com