Redaktor portalu elektrowoz.pl spotkał się ostatnio z kuriozalną sytuacją. Podczas jazdy BMW i3S po buspasie, zgodnie z przepisami regulowanymi przez ustawę o elektromobliności, został zatrzymany przez policję. Funkcjonariusz nie tylko był zdziwiony, że prowadzący BMW poruszał się takim, a nie innym pasem, ale także nie wierzył w to, że… istnieją przepisy na to pozwalające.

Pod koniec lutego bieżącego roku w życie weszła ustawa o elektromobilności. Pod tym przydługim sformułowaniem, kryje się legislacyjna furtka pod rozwój technologii samochodów elektrycznych w Polsce.

Właściciele takich pojazdów nie muszą już płacić za parkowanie w mieście, a także mogą legalnie poruszać się buspasem. Choć ta druga kwestia widnieje w zapisach prawa bezdyskusyjnie, to stołeczny funkcjonariusz nie dawał wiary w zapewnienia kierowcy elektrycznego BMW i3S, zatrzymując go za… zgodną z prawem jazdę. O co poszło?

Jeden rabin powie tak, inny powie nie

Jak to często bywa w przypadku polskiego prawa, spory budzi niejasna i dwuznaczna interpretacja konkretnego zapisu. Chodzi oczywiście o fragment artykułu 148, będący dodatkiem do Ustawy – prawo o ruchu drogowym.

Art. 148a. 1.
Do dnia 1 stycznia 2026 r. dopuszcza się poruszanie pojazdów elektrycznych, o których mowa w art. 2 pkt 12 ustawy z dnia 11 stycznia 2018 r. o elektromobilności i paliwach alternatywnych, po wyznaczonych przez zarządcę drogi pasach ruchu dla autobusów.

Dodatkowo, czytamy jeszcze, że:

2. Zarządca drogi może uzależnić poruszanie się pojazdów elektrycznych po wyznaczonych pasach ruchu dla autobusów od liczby osób poruszających się tymi pojazdami.

Zdaniem policjanta, który zatrzymał kierującego BMW i3S, sprawa wygląda inaczej, niż może się wydawać. W załączonym filmie słychać, jak wdrożone od ponad 3 miesięcy zapisy nazywa przymiarkami, dodając, że kwestia poruszania się auto elektrycznych po buspasach mogą regulować samorządy. Dodał za tym, że w Warszawie nie jest to legalne i leży to w gestii konkretnego miasta.

Kierowca ripostował, że prawo o ruchu drogowym i co za tym idzie – uzupełniająca je ustawa o elektromobilności – jest nadrzędne wobec postanowień samorządu.

Co było potem?

Niestety, gdy kierowca wysiada, by wyjąć z bagażnika dokumenty, film się urywa. Na portalu internetowym czytamy dalej, że policjant uparcie nie wierzył w zapewnienia kierowcy BMW, że poruszał się po buspasie zgodnie z przepisami.

Redaktor z elektrowoz.pl był nieźle przygotowany, bowiem podczas polemiki z policjantem przedstawił wydrukowane… zapisy ustawy o elektromobilności, udając się do potrzebnych paragrafów. Funkcjonariusz stwierdził, że problem powoduje niejednoznaczne określenie w ustawie „pasa wyznaczonego”.

Cały incydent trwał, według relacji, 20 minut i nie skończył się ugodą. Kierowca pojechał przed siebie buspasem, a policjant dalej odradzając ten rodzaj poruszania się obiecał, że poprosi o stanowisko Komendę Główną Policji.

Nie musimy jednak na to czekać, bowiem dwa miesiące temu podobne oświadczenie na Twitterze wydał warszawski oddział, czyli ten, z którego pochodził wspomniany policjant. Czy to wszystko wyjaśnia? To pytanie pozostawiamy otwarte.

źródło:elektrowoz.pl