Koreańczykom nie śpieszy się z europejską ekspansją. Luksusowa marka na dobre zadomowiła się już w Stanach Zjednoczonych, a dzięki zręcznemu PR-owi, wielu z Was zdążyło już o niej usłyszeć. Niestety, Europejczycy na dokładniejsze przyjrzenie się samochodom marki Genesis będą musieli poczekać jeszcze dwa lata.

Genesis to wyjątkowo młoda firma. Koreańskiego konkurenta BMW i Lexusa macierzysty Hyundai postanowił wydzielić ze swojej gamy dopiero jesienią 2015 roku. Od tego czasu marka sukcesywnie buduje swój wizerunek i wyjątkowo dbale pilnuje, aby media o niej nie zapomniały. Genesisy kupimy już m.in. w Stanach Zjednoczonych. Co z Europą?

Jeszcze chwilę

Klienci na Starym Kontynencie, którym spodobała się dotychczasowa oferta Genesisa, muszą uzbroić się w cierpliwość. Oficjalny początek działalności europejskiego oddziału zobaczymy dopiero za dwa lata – w 2020 roku. Oznacza to, że będziemy musieli poczekać niespełna 5 lat, aby najmłodszy gracz na rynku ostatecznie wylądował w Europie.

Genesis G90

Przypominamy – luksusowa dewiza Hyundaia już za parę miesięcy będzie świętować trzylecie swojego istnienia. Od jesieni 2015 roku Genesis zaprezentował 3 modele. Po przebranżowieniu Hyundaia Genesis na Genesisa G80, który na dzień dobry posłużył za pierwszy model nowej marki, gamę rozbudowało flagowe G90, a potem – średniej wielkości G70. To ostatnie to jedyny jak na razie model firmy, który nie powstał pierwotnie z myślą o byciu modelem Hyundaia.

Pełen pakiet

Jak mówi szef Genesisa, Manfred Fitzgerald, za dwa lata na Stary Kontynent trafi pełna oferta marki, wraz z jej nadchodzącymi produktami – jak podaje Carscoops. Do 2020 roku do 3 sedanów dołączą także dwa SUV-y. Pierw plasujący się w klasie wyższej GV80, a następnie średniej wielkości GV70.

Genesis GV80 w seryjnej wersji zmierzy się m.in. z BMW X5 i Lexusem RX.

Wbrew trendom, pod maską koreańskich aut premium, oprócz silników benzynowych, trafią także Diesle. Pod uwagę brane są także warianty hybrydowe i elektryczne. Nie wiadomo jeszcze, czy modele Genesisa będą sprzedawane w Europie w dealerach Hyundaia, czy też Koreańczycy zdecydują się zbudować oddzielne placówki. Czas pokaże, czy będzie to w ogóle opłacalny biznes.