Przeznaczył aż 48 mld dolarów. Wygląda więc na to, że Niemcy myślą o samochodach elektrycznych bardziej poważnie, niż mogło się dotąd wydawać. W ciągu zaledwie kilku najbliższych lat na drogi wielu państw wyjedzie największa na świecie flota samochodów elektrycznych – powiedział ostatnio Herbert Diess, szef Volkswagena.

Miliardowe kary, jakie zapłacono w USA w ramach pokłosia afery Dieselgate, nie okazały się dla Volkswagena niczym wielkim. Na przekór głosom krytyków i sceptyków, koncern szybko wyszedł na prostą, w czym dodatkowo pomogli klienci. W zeszłym miesiącu pisaliśmy o rekordzie sprzedaży, jaki pobito w marcu bieżącego roku. Sytuacja finansowa u Volkswagena jest obecnie tak dobra, że może on bez problemu inwestować fortunę w rozwój technologii elektrycznej.

Do 2020 roku Volkswagen chce oferować 25 elektrycznych samochodów.

Tesla na celowniku

W ostatnich latach Tesla była wyraźnie kilka kroków przed większością starych graczy, w kwestii rozwoju technologii elektrycznej. Gdy garstka producentów zaznaczała swoją obecność w klasie aut na prąd, kalifornijska firma Elona Muska już zwracała na siebie ogromną uwagę. W końcu przełożyło się to na wyjątkowo dobre wyniki sprzedaży. I to pomimo wysokich cen dotychczasowych produktów, oscylujących w granicach klasy wyższej premium.

Duży sukces Tesli, a także m.in. Nissana Leafa i Chevroleta Volta, to swoisty kubeł zimnej wody dla wielu marek, które przespały początki trendu na elektryczne samochody. Na przykładzie niemieckich producentów widać jednak, że stara gwardia coraz bardziej zbiera szyki do kontrataku.

Dobrym przykładem tego są działania koncernu Volkswagena, który mydląc oczy w sprawie bezpiecznej pozycji diesli na najbliższe lata, tak na prawdę dobrze zdaje sobie sprawę, że alternatywne źródła napędu już niebawem będą odgrywać coraz bardziej kluczową rolę. Kosztem, właśnie, diesli, których sprzedaż przypominamy – ciągle spada.

Do 2025 roku Volkswagen chce sprzedawać 3 miliony samochodów na prąd rocznie.

Baterie za miliardy

W sprawie elektrycznych samochodów ambitne plany ma niemal każda marka koncernu Volkswagnena. Sporo mówi o nich Skoda, Seat, Porsche, Audi, na czele rzecz jasna z marką z Wolfsburga. Volkswagen z dumą zapowiada, jak liczna ma zostać w przyszłości gama w pełni elektrycznych samochodów I.D. Do 2020 roku Niemcy chcą zaoferować aż 25 samochodów na prąd, a ponadto – 25 hybryd typu plug-in.

Dowodem na to, jak wielkie uderzenie szykuje Volkswagen, są doniesienia o jego ostatnim zakupie. Jak donosi Fortune, niemiecki koncern kupił ostatnio ogromną partię baterii do swoich elektrycznych samochodów. Ich łączna wartość wynosi 48 miliardów dolarów. Dla zobrazowania, jak ogromna jest to kwota, podamy wam ją w formie numerycznej – 48 000 000 000. To tylko o 1 mld mniej, niż wynosi rynkowa wartość Tesli.

Pierwszym seryjnym Volkswagenem na prąd będzie kompaktowe I.D.

Nie pokonamy Tesli? Potrzymaj mi piwo

Kontratak może się okazać bolesny. Tak przynajmniej widzi to Volkswagen, który z wyjątkową pewnością snuje prognozy, które mają być następstwem jego ostatnich działań. Do 2025 roku niemiecki koncern chce sprzedawać 3 miliony samochodów elektrycznych rocznie.

W ciągu zaledwie kilku najbliższych lat na drogi wielu państw wyjedzie największa na świecie flota samochodów elektrycznych.

– twierdzi Herbert Diess, szef Volkswagena.

Czy Tesla ma się czego obawiać? Istotnie, na przykładzie Volkswagena widać, że konkurencja nie śpi. Już teraz niemiecka marka produkuje w 4 dni więcej samochodów na prąd, niż kalifornijska firma… rocznie. Poprawie sytuacji z pewnością nie służą ostatnie problemy finansowe Tesli związane z opóźnieniami w produkcji Modelu 3, a także spadające notowania marki u jej wierzycieli.

Seryjne Porsche Mission E poznamy w 2019 roku.

Mission E-Tron

Pierwszym opracowanym od podstaw elektrycznym samochodem koncernu Volkswagena zostanie przedstawione 30 sierpnia Audi E-Tron Quattro. W przyszłym roku poznamy gran turismo Porsche Mission E, z kolei niewiele później gamę elektrycznych Volkswagenów otworzy kompaktowe I.D.