Robił hałas swoim Ferrari, odpowiedział za jazdę pod wpływem kokainy

Jakiś czas temu przedstawiałem wam w obszernym artykule specjalne grupy Soko Auto Poser (link w dalszej części tekstu), które działają od niedawna na terenie Niemiec. Policjanci walczą ze zbyt hałaśliwymi pojazdami. Tym razem na celowniku funkcjonariuszy znalazł się kierowca Ferrari 488 Spider, który postanowił narobić hałasu jeżdżąc swoim autem wzdłuż popularnej w Hamburgu ulicy Reeperbahn, znajdują się tu liczne kluby nocne, bary i dyskoteki. Większy odpowiednik ulicy Mazowieckiej w Warszawie. Jak to się skończyło?

Urzędnicy Soko Autoposer tropią przede wszystkim hałaśliwe maszyny i dosłownie ściągają je z ulic. Wiele samochodów zabierane jest z ulicy lawetami po ujawnieniu np. dodatkowych otworów w układach wydechowych oraz innych przeróbek. Mieszkańcy większych miast cieszą się z takich akcji. Męczy ich nocne granie sportowych wydechów, mówią wprost – inni się dobrze bawią a my tu mieszkamy.  Lekko prześmiewczy film pokazuje z jakim zjawiskiem walczą urzędnicy i w jaki sposób zbyt głośne samochody opuszczają niemieckie ulice.

W 2017 roku skontrolowano 1284 pojazdy, 459 stwierdzono uchybienia, zabrano też 238 dowodów rejestracyjnych. W grudniu 2017 roku ofiarą policyjnej kontroli padło Lamborghini Aventador Roadster Pirelli Edition zapaśnika i byłego bramkarza reprezentacji Tima Wiese. Okazało się, że jego wóz generuje 139 decybeli zamiast dozwolonych 88 decybeli.

Lamborghini Aventador Roadster Pirelli Edition Tima Weise opuszcza ulicę. Kierowcy zatrzymano dowód rejestracyjny.

Kierowcy zatrzymano dowód rejestracyjny, a samochód dalszą podróż odbył na lawecie. Chciałem tylko kupić prezenty świąteczne i inne rzeczy – odpowiedział Wiese na pytanie dziennikarzy czy faktycznie chciał szpanować swoim autem :). Dodał także, że nie wie nic o przeróbkach w swoim 700-konnym Lambo. Więcej na temat grupy Soko Autoposer przeczytasz w artykule – Niemcy. Jak specjalne jednostki policji walczą z hałaśliwymi pozerami.

 

Naćpany pozer w głośnym Ferrari 488 Spider

38-latek z Niemiec postanowił narobić hałasu swoim 620-konnym Ferrari. W tym celu udał się na słynną w Hamburgu ulicę Reeperbahn (centralna ulica hamburskiej dzielnicy czerwonych latarni). Jednak szybko zalazł za skórę spędzającym tam czas Niemcom. Chwilę później został zatrzymany przez funkcjonariuszy z grupy Soko Auto Poser. Nie wykazywał żadnej skruchy, ani nie widział w swoim zachowaniu nic złego. Ponadto chwalił się, że może ze swoim autem robić co mu się podoba, bo to przecież Ferrari. Podczas kontroli sportowego samochodu nie znaleziono karalnego tuningu, ale dziwne i bezczelne zachowanie kierowcy wzbudziło podejrzenia policjantów. W rezultacie postanowili wykonać test na obecność narkotyków i mieli nosa, bo 38-latek okazał się być pod wpływem kokainy. Ferrari w dalszą drogę wybrało się już na lawecie (zbadają je biegli), a kierowca stracił prawo jazdy. Czeka go również rozprawa przed sądem.

To Ferrari ze zdjęcia zostało zatrzymane pod koniec marca podczas Car-Friday w Hamburgu. Tutaj policjanci wykryli niedopuszczalne zaciemnienie reflektorów, niedozwolony znak samoprzylepny na masce silnika, zestaw kół i opon bez dowodu dopuszczalności oraz manipulacje związane z  układem wydechowym. Chodziło o elektryczne sterowanie klapami, za które klient dopłacił w salonie 13 000 euro.

 

Źródło fot: Bild

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Robił hałas swoim Ferrari, odpowiedział za jazdę pod wpływem kokainy
Robił hałas swoim Ferrari, odpowiedział za jazdę pod wpływem kokainy
Robił hałas swoim Ferrari, odpowiedział za jazdę pod wpływem kokainy

Jakiś czas temu przedstawiałem wam w obszernym artykule specjalne grupy Soko Auto Poser (link w dalszej części tekstu), które działają od niedawna na terenie Niemiec. Policjanci walczą ze zbyt hałaśliwymi pojazdami. Tym razem na celowniku funkcjonariuszy znalazł się kierowca Ferrari 488 Spider, który postanowił narobić hałasu jeżdżąc swoim autem wzdłuż popularnej w Hamburgu ulicy Reeperbahn, znajdują się tu liczne kluby nocne, bary i dyskoteki. Większy odpowiednik ulicy Mazowieckiej w Warszawie. Jak to się skończyło?

Urzędnicy Soko Autoposer tropią przede wszystkim hałaśliwe maszyny i dosłownie ściągają je z ulic. Wiele samochodów zabierane jest z ulicy lawetami po ujawnieniu np. dodatkowych otworów w układach wydechowych oraz innych przeróbek. Mieszkańcy większych miast cieszą się z takich akcji. Męczy ich nocne granie sportowych wydechów, mówią wprost – inni się dobrze bawią a my tu mieszkamy.  Lekko prześmiewczy film pokazuje z jakim zjawiskiem walczą urzędnicy i w jaki sposób zbyt głośne samochody opuszczają niemieckie ulice.

W 2017 roku skontrolowano 1284 pojazdy, 459 stwierdzono uchybienia, zabrano też 238 dowodów rejestracyjnych. W grudniu 2017 roku ofiarą policyjnej kontroli padło Lamborghini Aventador Roadster Pirelli Edition zapaśnika i byłego bramkarza reprezentacji Tima Wiese. Okazało się, że jego wóz generuje 139 decybeli zamiast dozwolonych 88 decybeli.

Lamborghini Aventador Roadster Pirelli Edition Tima Weise opuszcza ulicę. Kierowcy zatrzymano dowód rejestracyjny.

Kierowcy zatrzymano dowód rejestracyjny, a samochód dalszą podróż odbył na lawecie. Chciałem tylko kupić prezenty świąteczne i inne rzeczy – odpowiedział Wiese na pytanie dziennikarzy czy faktycznie chciał szpanować swoim autem :). Dodał także, że nie wie nic o przeróbkach w swoim 700-konnym Lambo. Więcej na temat grupy Soko Autoposer przeczytasz w artykule – Niemcy. Jak specjalne jednostki policji walczą z hałaśliwymi pozerami.

 

Naćpany pozer w głośnym Ferrari 488 Spider

38-latek z Niemiec postanowił narobić hałasu swoim 620-konnym Ferrari. W tym celu udał się na słynną w Hamburgu ulicę Reeperbahn (centralna ulica hamburskiej dzielnicy czerwonych latarni). Jednak szybko zalazł za skórę spędzającym tam czas Niemcom. Chwilę później został zatrzymany przez funkcjonariuszy z grupy Soko Auto Poser. Nie wykazywał żadnej skruchy, ani nie widział w swoim zachowaniu nic złego. Ponadto chwalił się, że może ze swoim autem robić co mu się podoba, bo to przecież Ferrari. Podczas kontroli sportowego samochodu nie znaleziono karalnego tuningu, ale dziwne i bezczelne zachowanie kierowcy wzbudziło podejrzenia policjantów. W rezultacie postanowili wykonać test na obecność narkotyków i mieli nosa, bo 38-latek okazał się być pod wpływem kokainy. Ferrari w dalszą drogę wybrało się już na lawecie (zbadają je biegli), a kierowca stracił prawo jazdy. Czeka go również rozprawa przed sądem.

To Ferrari ze zdjęcia zostało zatrzymane pod koniec marca podczas Car-Friday w Hamburgu. Tutaj policjanci wykryli niedopuszczalne zaciemnienie reflektorów, niedozwolony znak samoprzylepny na masce silnika, zestaw kół i opon bez dowodu dopuszczalności oraz manipulacje związane z  układem wydechowym. Chodziło o elektryczne sterowanie klapami, za które klient dopłacił w salonie 13 000 euro.

 

Źródło fot: Bild