BMW musi przygotować się na poważne problemy wizerunkowe na Wyspach Brytyjskich. W ramach kolejnej akcji serwisowej w ostatnim czasie, Bawarczycy wzywają do serwisu 312 000 samochodów. Chodzi o cztery modele wyprodukowane na przełomie ostatnich dekad. Nie ma żartów, bo w związku z wykrytą wadą fabryczną zginął już człowiek.

Producenci nie dają ostatnio zapomnieć o problemie akcji serwisowych. Do zaszczytnego grona dołączyło właśnie BMW, które wykryło poważną usterkę w ponad 312 000 samochodów sprzedanych w Wielkiej Brytanii. Nie jest grzechem przyznać się do błędu, wzywanie jednak do serwisów samochodów z tego samego powodu, co rok wcześniej, może się już wydawać kuriozalne.

Pierwsze BMW X1 z początkowej fazy produkcji jest objęte akcją.

Poprzednie modele zagrożone

Wszystko zaczęło się po tragicznym wypadku mieszkającego na Wyspach Nepalczyka, Narayna Gurunga, który 25 grudnia 2016 roku zginął uderzając swoim Fordem Fiestą w drzewo. Kierowca chciał ominąć BMW serii 3, które niespodziewanie zatrzymało się na nieoświetlonej drodze.

Po tragicznym wypadku kierowca feralnej Trójki powiedział BBC, od razu po wypadku skontaktował się z BMW. Serwisanci marki po krótkim dochodzeniu doszli do wniosku, że awaria wynikała z przepalenia się jednego z kabli wiązki elektrycznej. Niewiele później Bawarczycy przeprowadzili zakrojone na szerszą skalę śledztwo, w ramach którego okazało się, że w partii 36 410 pojazdów może pojawić się awaria układu elektrycznego, skutkująca nie tylko awarią światła stopu, ale i – właśnie – ryzykiem nagłego zatrzymania się pojazdu.

Do serwisów wezwano także brytyjskich właścicieli drugiej generacji BMW Z4.

Rok po akcji serwisowej BMW ponownie wzywa brytyjskich właścicieli do serwisu z tego samego powodu. Tym razem jednak skala wykrytej usterki jest o wiele większa. Nieco ponad 36 tysięcy aut przeobraziło się w 312 tysięcy. Tak jak poprzednio, akcja dotyczy wyprodukowanych między marcem 2007 roku, a sierpniem 2011 roku Serii 1, Serii 3, Z4 oraz X1. Wszystkie wcielenia tych modeli nie są już produkowane, ku gwoli ścisłości.

Zdaliśmy sobie sprawę, że mogły pojawić się przypadki podobnych problemów z zasilaniem w samochodach nieobjętych pierwotną akcją serwisową. Aby uspokoić klientów obawiających się o swoje bezpieczeństwo, postanowiliśmy poszerzyć grono samochodów objętych wezwaniem do serwisu. Powinniśmy teraz uchronić wszystkie auta, które są potencjalnie objęte wspomnianym ryzykiem awarii.

– napisało w swoim oświadczeniu brytyjskie przedstawicielstwo BMW

Seria niefortunnych zdarzeń

Wspomniane problemy z BMW to tylko jedna z wielu wpadek jakościowych bawarskiej marki w ostatnich latach, które odnotowano w różnych częściach świata. Wzywano do serwisu m.in. samochody z powodu problemów z przednimi półosiami, a nawet – samozapłonem niektórych modeli.

Ostatnim autem, jakie wezwano jest BMW serii 1 z końcowej fazy produkcji.

W związku z tą drugą sprawą, jesienią ubiegłego roku BMW musiało wezwać do serwisów aż 1,4 miliona samochodów sprzedanych w Stanach Zjednoczonych. Sprawa wygląda tym bardziej kompromitująco dla BMW, że marka nie poinformowała krajowej agencji ds. norm prawnych o wykrytym problemie, a dodatkowo – jak podaje Carscoops – skargi związane z samozapłonem marka otrzymywała już w 2011 roku.