Największy SUV od BMW w historii coraz bliżej debiutu

Choć BMW jest obecne w klasie dużych SUV-ów od prawie 20 lat, to do dziś nie skompletowało ono w pełni swojej gamy. Brakuje w niej bowiem pełnowymiarowego, 7-osobowego auta, celującego w Range Rovera i Mercedesa GLS. Jeszcze w tym roku ulegnie to zmianie – światło dzienne ujrzy X7. Jest tak wulgarne i wykrzykujące w twarz swój firmowy rodowód, że nie pomylicie go z żadnym innym samochodem.

Także i do marek premium dotarł zwyczaj rozbudowywania swojej oferty SUV-ów w zależności od rozmiaru. W ostatnich latach oferta sukcesywnie rozwijała się w dół – pojawiło się X4, pojawiło się X2, odnowiono modele X1 i X3. Okazuje się jednak, że BMW ma jeszcze plany wobec większych liczb. Jeszcze w tym roku poznamy pełnowymiarowe X7, największego SUV-a z Monachium w historii.

Studyjną zapowiedź flagowego SUV-a BMW poznaliśmy latem zeszłego roku.

Rodzina X

Pierwszym BMW z literą X było zaprezentowane w 1999 roku X5. SUV klasy wyższej był szybką odpowiedzią Bawarczyków na Mercedesa ML i jednocześnie jednym z pierwszych takich samochodów w klasie premium. Bulwarowe auto nie tylko odniosło ogromny rynkowy sukces, ale i zachęciło BMW do rozbudowania oferty SUV-ów. Już 4 lata po debiucie X5 do oferty dołączyło mniejsze X3.

Lata mijały, a BMW zachęcone dobrymi wynikami sprzedaży SUV-ów rozbudowywało swoją gamę. W 2009 roku przedstawiono kompaktowe X1. Rok wcześniej – przełomowe X6, czyli tzw. SUV-Coupe. W 2014 roku ofertę poszerzył mniejszy X4 o takiej samej koncepcji, a teraz właśnie jesteśmy świadkami debiutu najmniejszego X2. Czy to już wszystko? Ależ skąd.

BMW X7 przechodzi już ostatnie testy przedprodukcyjne.

Potężny SUV

BMW od lat brakowało w ofercie flagowego, pełnowymiarowego SUV-a. I gdy gama w niższych segmentach została już nasycona, teraz można się skupić na wisience na torcie. O ogromnym, pięciometrowym X7 mówiło się już od dłuższego czasu. W zeszłym roku poznaliśmy jego studyjną zapowiedź, a w najbliższych miesiącach na drogi wyjedzie – miejmy nadzieję włączając się do ruchu z kierunkowskazem – kolejny, seryjny model.

Podobnie do np. nadchodzącej nowej Serii 8, BMW z lubością dozuje informacje na temat swojego modelu w wielu etapach. Ostatnio do sieci wypuściło obszerną galerię zamaskowanego modelu, na którym jednak kamuflaż jest już bardzo oszczędny i zdradzający kluczowe cechy wyglądu flagowego SUV-a. BMW zdradziło też dane techniczne jednej z odmian silnikowych.

W fabryce w Spartanburgu powstała już próbna seria X7.

Monstrum na kołach

Mowa o wersji M50d, którą napędzać będzie 3-litrowa, turbodoładowana jednostka wysokoprężna o mocy 400 KM. Poza opisywanym silnikiem BMW wspomina jeszcze o dwóch innych, z czego jedną ma być silnik benzynowy, a drugi – widlasta ósemka o pojemności 4,4 litra.

Imponująco brzmią cechy, które dowodzą jak wielkie będzie to auto. Koła bazowo mają mieć rozmiar 22 cali, z kolei masa własna ma oscylować w okolicach 2,3 tony. Długość? 5,1 metra, 2,02 metra szerokości i 1,8 metra wysokości. Resztę widać gołym okiem – w sylwetce dominować będą kanty i pudełkowate proporcje, a przód zdobić będą ogromne nerki. Może to budzić mieszane uczucia, choć właściciele będą pewnie wniebowzięci.

Pierwsze egzemplarze powinny trafić do klientów późną zimą przyszłego roku.

Szejkowie, oligarchowie, do salonów BMW!

Wnętrze, którego finalne kształty są jeszcze ukryte pod maskowaniem, ma przyjąć typowy dla BMW format. Konsola centralna będzie rozbudowana i zwrócona ku kierowcy, a jej szczyt będzie zdobić 12,3 calowy ekran dotykowy. Coś, co znamy już z m.in nowego BMW X3, tylko w formacie XXL. BMW chwali się także, że lewarek zmiany trybu jazdy skrzyni automatycznej będzie zdobiony kryształami renomowanej firmy Swarovski.

Oficjalny debiut BMW X7 spodziewany jest jesienią tego roku (być może Paryż). Produkcja w amerykańskim Spartanburgu ruszyć ma z początkiem 2019 roku, co oznacza, że pierwsze egzemplarze do klientów trafią na przełomie zimy i wiosny. Ceny? Poznamy je w swoim czasie. Spodziewajcie się pułapu, co najmniej, 350 tys. złotych.

źródło: motor1.com

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Największy SUV od BMW w historii coraz bliżej debiutu
Największy SUV od BMW w historii coraz bliżej debiutu
Największy SUV od BMW w historii coraz bliżej debiutu

Choć BMW jest obecne w klasie dużych SUV-ów od prawie 20 lat, to do dziś nie skompletowało ono w pełni swojej gamy. Brakuje w niej bowiem pełnowymiarowego, 7-osobowego auta, celującego w Range Rovera i Mercedesa GLS. Jeszcze w tym roku ulegnie to zmianie – światło dzienne ujrzy X7. Jest tak wulgarne i wykrzykujące w twarz swój firmowy rodowód, że nie pomylicie go z żadnym innym samochodem.

Także i do marek premium dotarł zwyczaj rozbudowywania swojej oferty SUV-ów w zależności od rozmiaru. W ostatnich latach oferta sukcesywnie rozwijała się w dół – pojawiło się X4, pojawiło się X2, odnowiono modele X1 i X3. Okazuje się jednak, że BMW ma jeszcze plany wobec większych liczb. Jeszcze w tym roku poznamy pełnowymiarowe X7, największego SUV-a z Monachium w historii.

Studyjną zapowiedź flagowego SUV-a BMW poznaliśmy latem zeszłego roku.

Rodzina X

Pierwszym BMW z literą X było zaprezentowane w 1999 roku X5. SUV klasy wyższej był szybką odpowiedzią Bawarczyków na Mercedesa ML i jednocześnie jednym z pierwszych takich samochodów w klasie premium. Bulwarowe auto nie tylko odniosło ogromny rynkowy sukces, ale i zachęciło BMW do rozbudowania oferty SUV-ów. Już 4 lata po debiucie X5 do oferty dołączyło mniejsze X3.

Lata mijały, a BMW zachęcone dobrymi wynikami sprzedaży SUV-ów rozbudowywało swoją gamę. W 2009 roku przedstawiono kompaktowe X1. Rok wcześniej – przełomowe X6, czyli tzw. SUV-Coupe. W 2014 roku ofertę poszerzył mniejszy X4 o takiej samej koncepcji, a teraz właśnie jesteśmy świadkami debiutu najmniejszego X2. Czy to już wszystko? Ależ skąd.

BMW X7 przechodzi już ostatnie testy przedprodukcyjne.

Potężny SUV

BMW od lat brakowało w ofercie flagowego, pełnowymiarowego SUV-a. I gdy gama w niższych segmentach została już nasycona, teraz można się skupić na wisience na torcie. O ogromnym, pięciometrowym X7 mówiło się już od dłuższego czasu. W zeszłym roku poznaliśmy jego studyjną zapowiedź, a w najbliższych miesiącach na drogi wyjedzie – miejmy nadzieję włączając się do ruchu z kierunkowskazem – kolejny, seryjny model.

Podobnie do np. nadchodzącej nowej Serii 8, BMW z lubością dozuje informacje na temat swojego modelu w wielu etapach. Ostatnio do sieci wypuściło obszerną galerię zamaskowanego modelu, na którym jednak kamuflaż jest już bardzo oszczędny i zdradzający kluczowe cechy wyglądu flagowego SUV-a. BMW zdradziło też dane techniczne jednej z odmian silnikowych.

W fabryce w Spartanburgu powstała już próbna seria X7.

Monstrum na kołach

Mowa o wersji M50d, którą napędzać będzie 3-litrowa, turbodoładowana jednostka wysokoprężna o mocy 400 KM. Poza opisywanym silnikiem BMW wspomina jeszcze o dwóch innych, z czego jedną ma być silnik benzynowy, a drugi – widlasta ósemka o pojemności 4,4 litra.

Imponująco brzmią cechy, które dowodzą jak wielkie będzie to auto. Koła bazowo mają mieć rozmiar 22 cali, z kolei masa własna ma oscylować w okolicach 2,3 tony. Długość? 5,1 metra, 2,02 metra szerokości i 1,8 metra wysokości. Resztę widać gołym okiem – w sylwetce dominować będą kanty i pudełkowate proporcje, a przód zdobić będą ogromne nerki. Może to budzić mieszane uczucia, choć właściciele będą pewnie wniebowzięci.

Pierwsze egzemplarze powinny trafić do klientów późną zimą przyszłego roku.

Szejkowie, oligarchowie, do salonów BMW!

Wnętrze, którego finalne kształty są jeszcze ukryte pod maskowaniem, ma przyjąć typowy dla BMW format. Konsola centralna będzie rozbudowana i zwrócona ku kierowcy, a jej szczyt będzie zdobić 12,3 calowy ekran dotykowy. Coś, co znamy już z m.in nowego BMW X3, tylko w formacie XXL. BMW chwali się także, że lewarek zmiany trybu jazdy skrzyni automatycznej będzie zdobiony kryształami renomowanej firmy Swarovski.

Oficjalny debiut BMW X7 spodziewany jest jesienią tego roku (być może Paryż). Produkcja w amerykańskim Spartanburgu ruszyć ma z początkiem 2019 roku, co oznacza, że pierwsze egzemplarze do klientów trafią na przełomie zimy i wiosny. Ceny? Poznamy je w swoim czasie. Spodziewajcie się pułapu, co najmniej, 350 tys. złotych.

źródło: motor1.com