Ostatnio słyszeliście sporo dobrego na temat najmłodszej koreańskiej marki. Raporty konsumenckie wypowiadają się nad wyraz przychylnie na jej temat. Niestety właściciel marki, Hyundai, napotyka ostatnio dużo problemów w sprawie budowy sieci dealerskiej za oceanem. Sprzedawanie Genesisów nie jest tak proste, jak się wydaje.

Początki są trudne. Zwłaszcza, jeśli mówimy o firmach motoryzacyjnych. Trzeba przebić się z nową nazwą, wypromować się w internecie, zbudować kampanię reklamową, przebić się do świadomości konsumenta i wreszcie – zacząć sprzedawać samochody. Po prostu? Nie jest to wcale takie lekkie i przyjemne.

Genesis G70

Trudne miłego początki

Genesis, zdawałoby się, najcięższe ma za sobą. Koreańska marka premium przeszła etap promocji i zaistnienia w świadomości fanów motoryzacji, rozpoczęła sprzedaż na drugim największym rynku świata (USA), a końcowo doczekała się PR-owego sukcesu. No, to powinno już ruszyć z górki, prawda?

Niestety, przeszkodą okazało się wdrożenie ambitnych planów budowy sieci dealerskiej. Hyundai chciał początkowo zbudować autonomiczne, niezależne punkty sprzedaży Genesisów, stawiając na szukanie nowych współpracowników. Postawienie na nowych franczyzobiorców okazało się jednak niepotrzebnym komplikowaniem sprawy, zwłaszcza że chęć sprzedaży aut marki Genesis wyraziło wielu dotychczasowych dealerów Hyundaia w USA.

Genesis G90 w USA sprzedaje się coraz lepiej.

Dwa w jednym

Teraz okazuje się, że samochody Genesis będą mogli sprzedawać także dealerzy Hyundaia. Warunek jest jeden – wymagane jest wybudowanie oddzielnego salonu sprzedaży. Koreańczycy chcieli każdym możliwym sposobem uniknąć utożsamiania Genesisa jako linii modelowej Hyundaia. Jak widać – w pełni od tego nie uciekną.

Jeżeli obecny plan działania Hyundaia w sprawie jego marki premium nie spotka się z utrudnieniami, w najbliższych miesiącach w całych Stanach Zjednoczonych ma powstać 100 punktów dealerskich. Przyjęli oni ostatnie ustalenia z zadowoleniem, widząc w nich szansę na zróżnicowanie swojej oferty. Pytanie, czy nie ucierpi na tym wizerunek Genesisa?

Genesis G90

A co z Genesisem w Europie? Niestety, na razie nic. Niecierpliwym entuzjastom koreańskiego konkurenta Lexusa zalecamy import.

źródło: motorauthority.com