„Spieprzyliśmy sprawę z Maserati Levante” – mówi Sergio Marchionne

Szef koncernu FCA w dobitnych słowach przyznał, że jego koncern nie podołał w sprawie luksusowego SUV-a Maserati. Samochód nie spełnił pokładanych w nim oczekiwań. Pomimo rosnącego w niebywałym tempie popytu na podwyższone samochody, sprzedaż Levante idzie kiepsko. Sergio Marchionne, zbliżając się do końca rządów, nie szczędzi sobie ostatnio ostrych słów oceniających kondycję Fiat-Chrysler Automobiles.

Jeszcze parę lat temu Maserati z dumą chwaliło się ambitnym planem na przyszłość. Zakładał on prezentację nowego Quattroporte, wskrzeszeniem nazwy Ghibli dla sedana klasy wyższej oraz wypuszczenie pierwszego w historii SUV-a. O dziwo (bo jak na realia koncernu jest to wyczyn), wszystkie plany udało się wdrożyć. Choć sprzedaż wyraźnie wzrosła, wyniki są poniżej oczekiwań.

Pierwsza wizja SUV-a Maserati pojawiła się już w 2003 roku.

Długa historia

Temat SUV-a pojawiał się w planach Maserati już od 2003 roku. To wtedy włoska marka przedstawiła prototyp pięciodrzwiowego, podwyższonego kombi o nazwie Kubang GT Wagon Concept. Samochód wzbudził ogromne zainteresowanie. Plan jego powstania pojawił się wyjątkowo wcześnie. De facto lata przed wybuchem panującego obecnie trendu na SUV-y i crossovery.

Lata mijały, a z planów nic konkretnego nie wychodziło. W międzyczasie właściciel Maserati, koncern Fiat, zmienił szefa na Sergio Marchionne, a firma odświeżyła co nieco swój image za pomocą czteromiejscowego coupe Granturismo. Nazwa Kubang powróciła na usta świata motoryzacji dopiero w 2011 roku, kiedy to we Frankfurcie przedstawiono nową, zupełnie inną od poprzedniej, wizję włoskiego luksusowego SUV-a.

Jeszcze parę lat temu zdawało się, że Kubang Concept z 2011 roku to finalna zapowiedź seryjnego modelu.

Od Kubanga do Levante

Kto myślał, że tym razem pójdzie lekko – ponownie był w błędzie. Maserati kilkukrotnie zmieniało datę wprowadzenia swojego SUV-a do oferty, którą bez wątpienia opóźniło wyrzucenie do kosza dotychczasowej nazwy i formy zapowiedzianej przez prototyp. Ostatecznie samochód w nowym kształcie ujrzał światło dzienne w 2016 roku pod nazwą Levante.

Zarówno Maserati, jak i szef FCA Sergio Marchionne, wiązali z pierwszym SUV-em włoskiej marki ogromne nadzieje. Samochód wraz z nowym Ghibli i Quattroporte podbił sprzedaż marki trzykrotnie. Zarówno w Europie, jak i za Oceanem. Jednak oczekiwania były większe. Patrząc na popularność SUV-ów, spodziewano się wysokiego popytu. Niestety, Levante pozostaje rynkową niszą.

Ostatecznie pierwszy SUV Maserati przyjął nieznaną wcześniej formę i nazwę – Levante.

Spieprzona sprawa

Oczekiwania koncernu FCA tak brutalnie zderzyły się z rzeczywistością, że przez ostatnie dwa lata aż dwukrotnie wstrzymano produkcję SUV-a. Popyt na Levante nie wymaga tak intensywnej pracy zakładów w Turynie, dlatego w zeszłym roku zredukowano produkcję aż o 59%.

Pomimo dobrych wyników marki i wzrostu sprzedaży, który w zeszłym roku był widoczny wyraźnie na tle statystyk z roku wstecz, Sergio Marchionne jest wyraźnie niezadowolony z sytuacji u Maserati. W wywiadzie dla Motor Trend szef FCA stwierdził, że spieprzono sprawę z Levante. Jego zdaniem samochód zyskał się z wyjątkowo słabym odzewem rynku i nie spełnił pokładanych w nim nadziei.

Sportową odmianę Levante Trofeo przedstawiono w marcu na Salonie w Nowym Jorku.

Taka dola?

Marchionne poczuł się tak rozczarowany, że w lutym bieżącego roku dokonał zmiany na stanowisku szefa Maserati. I tak Reida Biglanda zastąpił Tim Kuniskis. Marka próbuje ostatnio urozmaicić gamę Levante oferując jej specjalne odmiany. Najnowszą jest ekstremalna wersja Trofeo, która zadebiutowała na Salonie w Nowym Jorku. Napędza ją 590-konne V8 z Ferrari, a 100 km/h osiąga w 3,9 sekundy.

Czy ocena Marchionne jest słuszna? A może po prostu ma on za wysokie oczekiwania wobec firm, które nie mają szans na przebicie szklanego sufitu z racji takiej, a nie innej specyfiki motoryzacyjnego rynku? Oceńcie sami. My cicho sugerujemy drugą opcję.

Komentarze

Najnowsze

  •  

    TEST: Volvo XC60 D4 Inscription 190 KM

    Czego można więcej odczekiwać od auta, niż to co oferuje dobrze wyposażone Volvo XC60? Na chwilę obecną nic mi nie przychodzi do...
    18 października 2018

  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

„Spieprzyliśmy sprawę z Maserati Levante” – mówi Sergio Marchionne
„Spieprzyliśmy sprawę z Maserati Levante” – mówi Sergio Marchionne
„Spieprzyliśmy sprawę z Maserati Levante” – mówi Sergio Marchionne

Szef koncernu FCA w dobitnych słowach przyznał, że jego koncern nie podołał w sprawie luksusowego SUV-a Maserati. Samochód nie spełnił pokładanych w nim oczekiwań. Pomimo rosnącego w niebywałym tempie popytu na podwyższone samochody, sprzedaż Levante idzie kiepsko. Sergio Marchionne, zbliżając się do końca rządów, nie szczędzi sobie ostatnio ostrych słów oceniających kondycję Fiat-Chrysler Automobiles.

Jeszcze parę lat temu Maserati z dumą chwaliło się ambitnym planem na przyszłość. Zakładał on prezentację nowego Quattroporte, wskrzeszeniem nazwy Ghibli dla sedana klasy wyższej oraz wypuszczenie pierwszego w historii SUV-a. O dziwo (bo jak na realia koncernu jest to wyczyn), wszystkie plany udało się wdrożyć. Choć sprzedaż wyraźnie wzrosła, wyniki są poniżej oczekiwań.

Pierwsza wizja SUV-a Maserati pojawiła się już w 2003 roku.

Długa historia

Temat SUV-a pojawiał się w planach Maserati już od 2003 roku. To wtedy włoska marka przedstawiła prototyp pięciodrzwiowego, podwyższonego kombi o nazwie Kubang GT Wagon Concept. Samochód wzbudził ogromne zainteresowanie. Plan jego powstania pojawił się wyjątkowo wcześnie. De facto lata przed wybuchem panującego obecnie trendu na SUV-y i crossovery.

Lata mijały, a z planów nic konkretnego nie wychodziło. W międzyczasie właściciel Maserati, koncern Fiat, zmienił szefa na Sergio Marchionne, a firma odświeżyła co nieco swój image za pomocą czteromiejscowego coupe Granturismo. Nazwa Kubang powróciła na usta świata motoryzacji dopiero w 2011 roku, kiedy to we Frankfurcie przedstawiono nową, zupełnie inną od poprzedniej, wizję włoskiego luksusowego SUV-a.

Jeszcze parę lat temu zdawało się, że Kubang Concept z 2011 roku to finalna zapowiedź seryjnego modelu.

Od Kubanga do Levante

Kto myślał, że tym razem pójdzie lekko – ponownie był w błędzie. Maserati kilkukrotnie zmieniało datę wprowadzenia swojego SUV-a do oferty, którą bez wątpienia opóźniło wyrzucenie do kosza dotychczasowej nazwy i formy zapowiedzianej przez prototyp. Ostatecznie samochód w nowym kształcie ujrzał światło dzienne w 2016 roku pod nazwą Levante.

Zarówno Maserati, jak i szef FCA Sergio Marchionne, wiązali z pierwszym SUV-em włoskiej marki ogromne nadzieje. Samochód wraz z nowym Ghibli i Quattroporte podbił sprzedaż marki trzykrotnie. Zarówno w Europie, jak i za Oceanem. Jednak oczekiwania były większe. Patrząc na popularność SUV-ów, spodziewano się wysokiego popytu. Niestety, Levante pozostaje rynkową niszą.

Ostatecznie pierwszy SUV Maserati przyjął nieznaną wcześniej formę i nazwę – Levante.

Spieprzona sprawa

Oczekiwania koncernu FCA tak brutalnie zderzyły się z rzeczywistością, że przez ostatnie dwa lata aż dwukrotnie wstrzymano produkcję SUV-a. Popyt na Levante nie wymaga tak intensywnej pracy zakładów w Turynie, dlatego w zeszłym roku zredukowano produkcję aż o 59%.

Pomimo dobrych wyników marki i wzrostu sprzedaży, który w zeszłym roku był widoczny wyraźnie na tle statystyk z roku wstecz, Sergio Marchionne jest wyraźnie niezadowolony z sytuacji u Maserati. W wywiadzie dla Motor Trend szef FCA stwierdził, że spieprzono sprawę z Levante. Jego zdaniem samochód zyskał się z wyjątkowo słabym odzewem rynku i nie spełnił pokładanych w nim nadziei.

Sportową odmianę Levante Trofeo przedstawiono w marcu na Salonie w Nowym Jorku.

Taka dola?

Marchionne poczuł się tak rozczarowany, że w lutym bieżącego roku dokonał zmiany na stanowisku szefa Maserati. I tak Reida Biglanda zastąpił Tim Kuniskis. Marka próbuje ostatnio urozmaicić gamę Levante oferując jej specjalne odmiany. Najnowszą jest ekstremalna wersja Trofeo, która zadebiutowała na Salonie w Nowym Jorku. Napędza ją 590-konne V8 z Ferrari, a 100 km/h osiąga w 3,9 sekundy.

Czy ocena Marchionne jest słuszna? A może po prostu ma on za wysokie oczekiwania wobec firm, które nie mają szans na przebicie szklanego sufitu z racji takiej, a nie innej specyfiki motoryzacyjnego rynku? Oceńcie sami. My cicho sugerujemy drugą opcję.