Jeep pozostaje praktycznie jedyną marką koncernu FCA, która utrzymuje się w naprawdę dobrej kondycji. Amerykańska marka rozbudowała i kompleksowo odnowiła swoją gamę, a ekspansja modelowa – jak widać – nie zwalnia tempa. Amerykanie postanowili wskrzesić pomysł na pudełkowatego, dużego SUV-a spod znaku Commander. Niestety, samochód powstał z myślą o tylko jednym rynku i nie jest nim Europa.

Po rozbudowaniu swojej gamy modelowej w segmencie miejskim i kompaktowym, Jeep ruszył z ekspansją na dalsze segmenty. Teraz amerykańska marka pod rządami koncernu FCA postanowiła, wzorem konkurencji, ruszyć na chińską ekspansję. Aby miała ona szansę na sukces, Jeep opracował model stworzony specjalnie z myślą o Państwie Środka.

Jeep Commander z lat 2005 – 2010.

Komandor powraca

Kombinacja „Grand Commander” jest wprawdzie czymś nowym w dziejach Jeepa, jednak podobna nazwa bez pierwszego członu była już stosowana w przeszłości. Nosił ją wyjątkowo charakterystyczny, 4,7 metrowy SUV produkowany w latach 2005 – 2010. Samochód oferowany był na większości rynków świata z Europą włącznie. Związki z naszym kontynentem tego modelu są zresztą zaskakujące, bo przez pierwsze lata produkcją Commandera zajmowały się… austriackie zakłady Magny w Graz.

Samochód nie odniósł sukcesu rynkowego i przed ośmiu laty zniknął bezpowrotnie ze portfolio Jeepa. Po latach, pomysł na SUV-a klasy wyższej powrócił. Dodano człon „Grand” oraz zgodne z aktualnym kierunkiem stylistycznym marki kształty. I tak oto mamy Commandera we współczesnej interpretacji. Tym razem jednak powstał on z nieco innym przeznaczeniem.

Grand Commander to duże, prawie 4,9 metrowe auto.

Chińska operacja

Przedsmakiem premiery samochodu opracowanego specjalnie dla Chin był – przedstawiony dokładnie rok temu – prototyp Jeep Yuntu Concept. Duży SUV w futurystycznej formie zapowiedział premierę seryjnego auta o podobnej konwencji.

Dokładnie rok po prezentacji zapowiedzi oto jest – Jeep Grand Commander. Samochód mierzący 4873 mm wlicza się do pogranicza segmentu E i F. Innymi słowy – jest to kawał SUV-a. Z zewnątrz widać multum nawiązań do najnowszego modelu Jeepa, czyli nowego Compassa. Pomimo regionalnego przeznaczenia, jesteśmy pewni, że auto mogłoby się spodobać klientom w innych częściach świata.

Stylistyka została utrzymana w typowej dla marki estetyce.

Pod maską znajdzie się jedna, dwulitrowa jednostka. Turbodoładowany silnik benzynowy rozwijać będzie moc 234 KM. Co ciekawego w środku? Poza kokpitem utrzymanym w typowo jeepowskiej estetyce, pojawił się trzeci rząd siedzeń. Dzięki przepastnej kabinie pasażerskiej, podróż na nim nie powinna być udręką także dla niektórych dorosłych.

Europa niezapomniana

Dlaczego Grand Commander nie trafi do Europy? Dla nas Jeep przygotował co innego. Marka planuje do 2020 roku zaprezentować dwa, pełnowymiarowe SUV-y. Także i one zyskają wskrzeszoną nazwę, do tego – bardziej kultową. Modele Wagoneer i Grand Wagoneer uplasują się na szczycie gamy Jeepa.

Jeep Grand Commander to auto 7-miejscowe.

Z nadchodzących nowości, w tym roku powinniśmy poznać pierwszego pickupa marki, bazującego na Wranglerze – Scramblera. Będzie się działo. Szkoda, że podobnie prężnie nie rozwijają się inne marki koncernu FCA…