Limuzyna Putina przeszła testy zderzeniowe. Premiera już niebawem

Władimir Putin nie będzie już pokazywał się więcej w zachodnim samochodzie. Wysłużonego Mercedesa, jak przed laty,zastąpi limuzyna opracowana przez rodzimych konstruktorów. Auto o kryptonimie Korteż właśnie przeszło pomyślnie testy zderzeniowe i jest coraz bliżej premiery.

Gdyby znaleźć najpopularniejsze samochody używane przez głowy państw i szefów rządów, wygrają pewnie marki niemieckiej trójcy. Są jednak państwa, w których politykom zależy na zamanifestowaniu wsparcia dla rodzimego przemysłu, a gdy ten akurat ma w swoim portfolio duże, luksusowe sedany – grzech nie skorzystać. Tak było za czasów Związku Radzieckiego i jeszcze podczas kadencji Borysa Jelcyna. Później, nie było już za bardzo w czym wybierać i biedny Putin musiał toczyć się po rosyjskich drogach niemieckim samochodem. Już niebawem ma się to zmienić.

Ostatnią limuzyną rodzimej produkcji na Kremlu był ZIŁ Gorbaczowa i Jelcyna.

Nie samymi Mercedesami człowiek żyje

Są prezydenci i premierzy, dla których samochód to tylko atrybut do przemieszczania się. Byle było miejsce na nogi i byle prezentował się reprezentacyjnie. Z tego względu najczęściej pada na Audi, BMW i Mercedesy, które podsuwają się na myśl automatycznie. Jednak jak w innych dziedzinach, tak i w polityce, zdarza się łamanie schematów. A sprzyja temu lokalny przemysł.

I tak swego czasu schemat przełamał prezydent Czech Milosz Zeman, który za prezydencki samochód obrał Skodę Superb w wersji Laurin&Klement. Jeszcze bardziej wyróżnił się podczas zaprzysiężenia prezydent Francji Emmanuel Macron, który za swoją limuzynę obrał… crossovera, francuskiego oczywiście DS-a 7 Crossback. Jak wygląda sytuacja u głów największych światowych mocarstw?

Emmanuel Macron używał DS 7 Crossback podczas dwóch wydarzeń – inauguracji swojej prezydentury i wizyty w Chinach.

ZIŁ nie dożył Cara

Amerykańscy prezydenci od lat jeżdżą skonstruowanymi specjalnie dla nich limuzynami powstałymi we współpracy z General Motors. Obecny prezydencki krążownik, Cadillac One, to najbardziej zaawansowany tego typu pojazd na świecie. Zaprezentowane za rządów Baracka Obamy 5 metrowe monstrum o masie 9 ton to jeżdżący bunkier, skrojony specjalnie pod głowę największego mocarstwa świata. Jeszcze w tym roku poznamy nową generację prezydenckiej limuzyny, której pasażerem tym razem będzie oczywiście Donald Trump.

Jak wygląda sprawa w Chinach? Xi Jinping również dumnie wozi się lokalnej produkcji potężnym krążownikiem. Majestatyczna, czarna limuzyna marki Hongqi nie powstała wprawdzie z myślą o głowie chińskiego państwa, ale jednak została dla niego głęboko zmodyfikowana. No dobrze, a co z Rosją?

Xi Jinping i jego Hongqi robią wrażenie.

Władimir Putin przejmując władzę po Borysie Jelcynie nie trafił dobrze. Akurat wtedy ku końcowi zbliżała się produkcja ZIŁ-ów 41047. Samochód najpierw służył Michaiłowi Gorbaczowowi za czasów Związku Radzieckiego i zdążył jeszcze powozić pierwszego prezydenta postsowieckiej Rosji. Wysłużone, archaiczne krążowniki zniknęły z produkcji w 2002 roku, a Putin nie miał wyjścia – przesiadł się na luksusowe warianty Mercedesów klasy S.

Koniec ery Mercedesa

Niektórzy Rosjanie byli zdziwieni, że głowa ich państwa nie ma lokalnej produkcji limuzyny. Władca Rosji? W niemieckim samochodzie? – pytało się przez lata rządów Putina pewnie wielu ludzi. Te głosy oburzenia niebawem powinny jednak ucichnąć. Nie, na szczęście nie chodzi o dekret zakazujący krytykowania parku samochodowego Putina. Mowa o nowej, rosyjskiej limuzynie prezydenckiej, która jest już coraz bliżej premiery.

Po latach plotek, spekulacji i licznych wizualizacji projekt prezydenckiej limuzyny o kryptonimie Korteż jest już coraz bliżej realizacji. Jak podało Russia Today, samochód przeszedł właśnie pomyślnie testy zderzeniowe. Putin będzie bezpieczny, więc auto dostało zielone światło.

Dotychczas Władimir Putin uwielbiał Mercedesy.

Jak powiedział rosyjski minister handlu i przemysłu Denis Manturow, samochód zostanie już niebawem przedstawiony publiczności. Zdradził on także, że próbna wersja limuzyny zostanie dostarczona prezydentowi już pod koniec kwietnia. Data oddania do użytku finalnego modelu nie jest jeszcze znana, jednak na pewno nie uda się zdążyć przed uroczystą inauguracją kolejnej kadencji Putina, która odbędzie się 7 maja. Co za pech.

Lud zobaczy limuzynę w sierpniu

Limuzyna Korteż w seryjnej formie zostanie przedstawiona publiczności Targów w Moskwie, które odbędą się w sierpniu bieżącego roku. Będzie to unikalna okazja przekonania się, czym jeździ głowa rosyjskiego państwa, oczywiście z bezpiecznej odległości.

Testy przedprodukcyjne prezydenckiego Korteża dobiegają już powoli końca.

Czego się spodziewać? Mieszanki Rolls Royce’a z ZIŁ-em, z domieszką dość powściągliwej rosyjskiej wizji luksusu. Na załączonych renderach widać także deskę rozdzielczą, której dominującym elementem jest mało subtelne ulokowanie na kole kierownicy… godła rosyjskiego. Kierownicy z Forda Mondeo, warto dodać.

No cóż.
Ostateczny kształt limuzyny Putina poznamy najprawdopodobniej tego lata.

Władimir Putin zatem już niebawem nie będzie musiał ograniczać się do wizytowania fabryk Łady i UAZ-a, aby okazać swoje szczere i oddane wsparcie dla rodzimego przemysłu. Teraz będzie go wozić prawdziwie rosyjska limuzyna. Lud powinien poczuć się bardziej dumny.

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Limuzyna Putina przeszła testy zderzeniowe. Premiera już niebawem
Limuzyna Putina przeszła testy zderzeniowe. Premiera już niebawem
Limuzyna Putina przeszła testy zderzeniowe. Premiera już niebawem

Władimir Putin nie będzie już pokazywał się więcej w zachodnim samochodzie. Wysłużonego Mercedesa, jak przed laty,zastąpi limuzyna opracowana przez rodzimych konstruktorów. Auto o kryptonimie Korteż właśnie przeszło pomyślnie testy zderzeniowe i jest coraz bliżej premiery.

Gdyby znaleźć najpopularniejsze samochody używane przez głowy państw i szefów rządów, wygrają pewnie marki niemieckiej trójcy. Są jednak państwa, w których politykom zależy na zamanifestowaniu wsparcia dla rodzimego przemysłu, a gdy ten akurat ma w swoim portfolio duże, luksusowe sedany – grzech nie skorzystać. Tak było za czasów Związku Radzieckiego i jeszcze podczas kadencji Borysa Jelcyna. Później, nie było już za bardzo w czym wybierać i biedny Putin musiał toczyć się po rosyjskich drogach niemieckim samochodem. Już niebawem ma się to zmienić.

Ostatnią limuzyną rodzimej produkcji na Kremlu był ZIŁ Gorbaczowa i Jelcyna.

Nie samymi Mercedesami człowiek żyje

Są prezydenci i premierzy, dla których samochód to tylko atrybut do przemieszczania się. Byle było miejsce na nogi i byle prezentował się reprezentacyjnie. Z tego względu najczęściej pada na Audi, BMW i Mercedesy, które podsuwają się na myśl automatycznie. Jednak jak w innych dziedzinach, tak i w polityce, zdarza się łamanie schematów. A sprzyja temu lokalny przemysł.

I tak swego czasu schemat przełamał prezydent Czech Milosz Zeman, który za prezydencki samochód obrał Skodę Superb w wersji Laurin&Klement. Jeszcze bardziej wyróżnił się podczas zaprzysiężenia prezydent Francji Emmanuel Macron, który za swoją limuzynę obrał… crossovera, francuskiego oczywiście DS-a 7 Crossback. Jak wygląda sytuacja u głów największych światowych mocarstw?

Emmanuel Macron używał DS 7 Crossback podczas dwóch wydarzeń – inauguracji swojej prezydentury i wizyty w Chinach.

ZIŁ nie dożył Cara

Amerykańscy prezydenci od lat jeżdżą skonstruowanymi specjalnie dla nich limuzynami powstałymi we współpracy z General Motors. Obecny prezydencki krążownik, Cadillac One, to najbardziej zaawansowany tego typu pojazd na świecie. Zaprezentowane za rządów Baracka Obamy 5 metrowe monstrum o masie 9 ton to jeżdżący bunkier, skrojony specjalnie pod głowę największego mocarstwa świata. Jeszcze w tym roku poznamy nową generację prezydenckiej limuzyny, której pasażerem tym razem będzie oczywiście Donald Trump.

Jak wygląda sprawa w Chinach? Xi Jinping również dumnie wozi się lokalnej produkcji potężnym krążownikiem. Majestatyczna, czarna limuzyna marki Hongqi nie powstała wprawdzie z myślą o głowie chińskiego państwa, ale jednak została dla niego głęboko zmodyfikowana. No dobrze, a co z Rosją?

Xi Jinping i jego Hongqi robią wrażenie.

Władimir Putin przejmując władzę po Borysie Jelcynie nie trafił dobrze. Akurat wtedy ku końcowi zbliżała się produkcja ZIŁ-ów 41047. Samochód najpierw służył Michaiłowi Gorbaczowowi za czasów Związku Radzieckiego i zdążył jeszcze powozić pierwszego prezydenta postsowieckiej Rosji. Wysłużone, archaiczne krążowniki zniknęły z produkcji w 2002 roku, a Putin nie miał wyjścia – przesiadł się na luksusowe warianty Mercedesów klasy S.

Koniec ery Mercedesa

Niektórzy Rosjanie byli zdziwieni, że głowa ich państwa nie ma lokalnej produkcji limuzyny. Władca Rosji? W niemieckim samochodzie? – pytało się przez lata rządów Putina pewnie wielu ludzi. Te głosy oburzenia niebawem powinny jednak ucichnąć. Nie, na szczęście nie chodzi o dekret zakazujący krytykowania parku samochodowego Putina. Mowa o nowej, rosyjskiej limuzynie prezydenckiej, która jest już coraz bliżej premiery.

Po latach plotek, spekulacji i licznych wizualizacji projekt prezydenckiej limuzyny o kryptonimie Korteż jest już coraz bliżej realizacji. Jak podało Russia Today, samochód przeszedł właśnie pomyślnie testy zderzeniowe. Putin będzie bezpieczny, więc auto dostało zielone światło.

Dotychczas Władimir Putin uwielbiał Mercedesy.

Jak powiedział rosyjski minister handlu i przemysłu Denis Manturow, samochód zostanie już niebawem przedstawiony publiczności. Zdradził on także, że próbna wersja limuzyny zostanie dostarczona prezydentowi już pod koniec kwietnia. Data oddania do użytku finalnego modelu nie jest jeszcze znana, jednak na pewno nie uda się zdążyć przed uroczystą inauguracją kolejnej kadencji Putina, która odbędzie się 7 maja. Co za pech.

Lud zobaczy limuzynę w sierpniu

Limuzyna Korteż w seryjnej formie zostanie przedstawiona publiczności Targów w Moskwie, które odbędą się w sierpniu bieżącego roku. Będzie to unikalna okazja przekonania się, czym jeździ głowa rosyjskiego państwa, oczywiście z bezpiecznej odległości.

Testy przedprodukcyjne prezydenckiego Korteża dobiegają już powoli końca.

Czego się spodziewać? Mieszanki Rolls Royce’a z ZIŁ-em, z domieszką dość powściągliwej rosyjskiej wizji luksusu. Na załączonych renderach widać także deskę rozdzielczą, której dominującym elementem jest mało subtelne ulokowanie na kole kierownicy… godła rosyjskiego. Kierownicy z Forda Mondeo, warto dodać.

No cóż.
Ostateczny kształt limuzyny Putina poznamy najprawdopodobniej tego lata.

Władimir Putin zatem już niebawem nie będzie musiał ograniczać się do wizytowania fabryk Łady i UAZ-a, aby okazać swoje szczere i oddane wsparcie dla rodzimego przemysłu. Teraz będzie go wozić prawdziwie rosyjska limuzyna. Lud powinien poczuć się bardziej dumny.