Sytuacja w koncernie FCA jest coraz bardziej napięta. Pisaliśmy Wam już sporo na temat problemów Fiata oraz Alfy Romeo. Teraz czas wspomnieć o Lancii i Chryslerze. Obie marki, jak na ironię, od kiedy zaczęły być ze sobą powiązane, wkroczyły na kryzysową ścieżkę. Obecnie Lancia jest w stanie agonalnym, a Chrysler to ledwie cień tego, czym był przed laty. Co dalej?

Lancia to przedsiębiorstwo, którego dzieje są wyjątkowo burzliwe. W czasie bogatej, 112-letniej historii, zarządcy włoskiej firmy rzadko kiedy mogli spać spokojnie. Wkraczając w nowe stulecie Lancia napotkała na swojej drodze niezliczone przeszkody. Ostatnie kilkanaście lat można podsumować tak – nieustanne balansowanie na granicy rentowności i sypanie z rękawa autami, których nikt nie chce kupować. A jakby nieszczęść było mało, to w międzyczasie przyszedł Sergio Marchionne. Motoryzacyjna antyteza Midasa w pięknym stylu dobiła Lancię, a teraz być może będzie chciała ją jeszcze sprzedać. Nim serce Lancii w końcu zabije po raz ostatni.

Lancia Thesis to barwny, ale mało udany epizod w historii Lancii. Niestety, jeden z wielu.

Sukcesami długo się nie wykramisz

Najwspanialszy okres w dziejach Lancii to bez wątpienia lata 70., gdy kultowy model Stratos święcił triumfy w rajdach. Inną maszynką do zbierania tytułów w sportach motorowych była także Delta. Razem ze wspomnianym sportowym coupe, swego czasu pomogła Lancii zyskać wizerunek marki specjalizującej się w samochodach o sportowym charakterze.

Sukcesy i osiągnięcia Lancii przyniosły jej całkiem stabilne i obfitujące w ciekawe modele lata 80. Nieco gorzej było później, gdy pod koniec XX wieku włoska marka musiała przejść zarządzoną przez Fiata restrukturyzację. Udział w rynku malał, przez co Włosi postanowili nadać Lancii jednoznaczny kierunek. Postawiono na aspirowanie do segmentu premium, odwracając się tym samym od tożsamości marki z przeszłości.

Lancia Stratos HF to przykład złotych dziejów włoskiej marki.

Lancio, odejdź, to nie ma sensu

Fiat jeszcze zeszłej dekady wyjątkowo oddanie angażował się w kwestię Lancii. Widać to było po całkiem pokaźnej gamie modelowej. Niestety, modele Lancii nadal uparcie nie zdobywały uznania wśród klientów. Sprzedaż podtrzymywał tak na prawdę jedynie miejski Ypsilon, który jednak bestsellerem pozostawał tylko w rodzimych Włoszech.

Nadzieją na lepsze czasy miało być przedstawienie nowej Delty, którą wskrzeszono dokładnie 10 lat temu, w 2008 roku. Także i tym razem, klienci nie ruszyli tłumnie do salonów, a Delta pozostała rynkowym marginesem. Auto aspirujące do segmentu premium, zagubiło się w cieniu konkurencji.

Nie lepiej zresztą miała się kondycja całej marki. Oferta, po wycofaniu z produkcji dużej Thesis i Phedry, pod koniec zeszłej dekady składała się jedynie z trzech aut. Poza Deltą, pozostawał jeszcze przestarzały Ypsilon i mało sensowny mały minivan Musa. W planach było przedstawienie bliźniaka Fiata Sedici i Suzuki SX4, ale nic z tego nie wyszło.

Miało być nowe otwarcie, skończyło się na porażce marketingowej. Nowa Delta nie zdobyła serc klientów.

Zabójcza fuzja

I tutaj wkracza nasz ulubiony czarny charakter perypetii koncernu FCA, Sergio Marchionne. Ekscentryczny menedżer patrząc na kiepską kondycję Lancii postanowił… ją dobić, choć w zamyśle wszystko miało pójść dobrze. Co wymyślił?

Jak zapewne część z Was pamięta, zarządzono wycofanie z Europy Chryslera i włączenie jego niektórych modeli do gamy Lancii. I to bez większego wysiłku, zmieniając jedynie znaczki i nadając włoskie imiona. I tak, w wyjątkowo komiczny i nieudolny sposób, Sergio Marchionne sztucznie poszerzył ofertę Lancii o 3 nowe modele.

Aby nie narzekano zbyt mocno, dorzucono jeszcze autorską, nową Ypsilon. Jak się okazało, to ona przetrwała wszystkie perypetie marki. I może zostać jej ostatnim modelem.

Lancia Thema była jednym, z trzech aut zapożyczonych w 2011 roku od Chryslera. To nie mogło się udać.

Koniec złudzeń

Jak można się było spodziewać, amerykańskie Lancie okazały się klapą. Potrzeba było 5 lat, aby ostatni model marki produkowany za Oceanem – Voyager – ostatecznie dokonał żywota. I tutaj skończyły się już jakiekolwiek złudzenia. W międzyczasie z oferty zniknęła Musa i Delta. Pozostał sam Ypsilon. A Marchionne nawet nie udawał, że ma jakikolwiek pomysł na tę firmę.

I tak ostatecznie w 2017 roku Lancia zniknęła z wszystkich rynków, włącznie z polskim, zamykając się ostatecznie na rynek wewnętrzny. W gamie został Ypsilon, dla pozorów zmodernizowany dwa lata wcześniej. Pozostało jasne, że to tylko okres przejściowy i ostatni etap bolesnej agonii Lancii. Co dalej?

Ostatnią nowością od Lancii była modernizacja Ypsilona pod koniec 2015 roku.

Kto chętny na Lancię?

Wbrew pozorom, Lancia nie musi zostać uśmiercona. Jak twierdzi włoskie AlVolante.it, FCA może niebawem ogłosić plan sprzedaży Lancii. Czy znajdzie się chętny? To okaże się po 1 czerwca, gdy potencjalne plany włosko-amerykańskiego koncernu zostaną oficjalnie obwieszczone.

Na zawirowania wokół Lancii bez wątpienia z niepokojem patrzy się nad Wisłą. Mowa oczywiście o fabryce Fiata w Tychach, gdzie produkowany jest Ypsilon. Potencjalna zmiana właściciela Lancii może oznaczać zniknięcie kolejnego po Fiacie Panda i Fordzie Ka modelu z linii produkcyjnych. Posiadające ogromny potencjał zakłady mogą przez to wkroczyć na kryzysową ścieżkę – sam Fiat 500 może nie wystarczyć, aby np. uchronić kadrę pracowniczą od zwolnień.

Niepewna przyszłość Lancii to złe wieści dla zakładów w Tychach, gdzie powstaje model Ypsilon.

Chrysler w tarapatach

1 czerwca dowiemy się także co dalej z Chryslerem. Niegdysiejszy potentat rynku samochodowego oferujący przez lata niezliczone rodzaje pojazdów jest aktualnie w tragicznej sytuacji. Po zakończeniu w 2016 roku produkcji średniej wielkości sedana 200 (zaledwie po półtora roku produkcji!) w gamie Chryslera został tylko jedyny faktycznie nowy model, czyli duży van Pacifica. Ponadto jest jeszcze model 300, oparty jednak na wiekowej, 14-letniej konstrukcji. I to wszystko.

W efekcie kondycja marki jest dramatyczna. Jeszcze w 2005 roku Chrysler sprzedawał powyżej 650 tysięcy samochodów rocznie. W zeszłym roku, po raz pierwszy od lat, zanotowano spadek rocznej sprzedaży poniżej pułapu 200 tysięcy sztuk.

Chrysler Pacifica to jedyny oprócz sedana 300 model w obecnej ofercie Chryslera.

Jest zatem bardzo źle i Amerykanie z niecierpliwością czekają na ustalenia czerwcowej konferencji. Co jak co, ale jeszcze parę lat temu nie spodziewano się, że nad Chryslerem może zawisnąć widmo upadłości. Na razie Amerykanom pozostaje modlić się o dobrego następcę Sergio Marchionne, który na szczęście już niebawem przejdzie na emeryturę.