Niestety, producenci samochodowi nie uczą się na błędach i nieustannie słyszymy o akcjach serwisowych z coraz bardziej niedorzecznych powodów. Jak nie problem z wadliwymi śrubami mocowania kierownicy u Forda, to za duże tłoki w cylindrach u Toyoty. Wpadkę jakościową tym razem zaliczyła Alfa Romeo. W niektórych egzemplarzach Stelvio wilgoć może doprowadzić m.in. do awarii wycieraczek, a wadliwy zamek z kolei może skutkować niepożądanym… otwarciem klapy bagażnika.

Chcielibyśmy pisać o takich rzeczach jak najrzadziej, w końcu akcja serwisowa z powodu niebezpiecznych wad produkcyjnych to ostatnia rzecz, o jakiej marzy kierowca nowego samochodu. Niestety, masowa produkcja – pomimo restrykcyjnych norm jakości – wciąż generuje problemy z wadliwie wykonanymi egzemplarzami. Wciąż słyszymy o wpadkach jakościowych, które często wykrywane są na długo po dotarciu określonej puli egzemplarzy do klientów.

Akcja serwisowa Alfy Romeo dotyczy wszystkich egzemplarzy Stelvio sprzedanych za Oceanem.

Włoska wtopa

Ostatnio mogliście u nas przeczytać m.in. o głośnych i zakrojonych na potężną skalę akcjach serwisowych Forda oraz Tesli, gdzie po stosunkowo długim czasie pracownicy firmy wykryli niepokojące wady produkcyjne zagrażające zdrowiu lub życiu klientów.

Tym razem w pierś uderza się Alfa Romeo, które zaledwie półtora roku po premierze swojego pierwszego w historii SUV-a, musi wezwać go do serwisu. Mowa oczywiście o modelu Stelvio, które od roku można już kupić nie tylko w Europie, ale i za Oceanem. Wpadka jakościowa z pewnością nie pomoże koncernowi FCA zbudować renomy Alfy Romeo ruszającej ponownie na podbój Ameryki. Zwłaszcza, że – jak na ironię – wada dotyczy tylko rynku Północnoamerykańskiego.

W zeszłym roku szeroko wspominano o licznych problemach jakościowych z innym nowym modelem Alfy, Giulią.

Falstart za Oceanem

Akcja serwisowa, o jakiej mowa, dotyczy 12 595 egzemplarzy Stelvio. Kompromitujące dla Włochów jest to, że usterkę wykryto nie w ramach wewnętrznego śledztwa, a z inicjatywy zewnętrznego podmiotu. Krajowa Administracja Ruchu Drogowego ogłosiła, że we wspomnianej puli SUV-ów Alfy Romeo mogą pojawić się problemy z wilgocią oraz wadliwym zamkiem klapy bagażnika.

Pierwszy aspekt tyczy się modułu sterującego tak ważnymi funkcjami, jak oświetlenie czy wycieraczki. Wskutek wady może się do niego dostać woda, która w efekcie może wywołać awarię lub w ogóle uniemożliwić ich aktywowanie. Z kolei drugi problem z niektórymi egzemplarzami Stelvio to korodujący zamek klapy bagażnika, który w skrajnych sytuacjach może doprowadzić do niekontrolowanego otwarcia.

Amerykańska agencja uspokaja jednak, że ryzyko takiej sytuacji jest wysokie tylko przy niskich prędkościach.

Podbój Ameryki w wykonaniu Alfy Romeo na razie idzie mizernie.

Pokuta dla Alfy

W odpowiedzi na zarzuty w sprawie Stelvio Włosi zdążyli już zadeklarować, że wprowadzone zostaną zmiany w uszczelnieniu auta w celu wyeliminowania ryzyka przedostawania się wilgoci do niepożądanych części pojazdu. Podobnie powinno być z wadliwym zamkiem klapy bagażnika.

Wspomniana akcja serwisowa to poważne obciążenie wizerunkowe dla Alfy Romeo także z innego względu. Jest to druga już w ciągu roku akcja serwisowa związana z wadą produkcyjną, a tym razem obejmie ona wszystkie egzemplarze danego modelu. Takie niepowodzenie na początku może utrudnić Alfie Romeo zdobycie serc Amerykanów, szczególnie w momencie, gdy już dotychczasowa sprzedaż idzie mizernie.

źródło: Carscoops