Suzuki Jimny to auto wyjątkowe na skalę światową. To nie tylko najmniejsze tego typu prawdziwe, terenowe auto, ale i jeden, z najdłużej produkowanych samochodów w praktycznie niezmienionej formie. Po 20 latach jednak Suzuki powiedziało dość i produkcja terenówki w obecnej formie przeszła do historii. Spokojnie, to nie koniec tego modelu. Następca jest już praktycznie gotowy, ale musimy uzbroić się w cierpliwość. Debiut planowany jest na koniec roku.

Suzuki to prawdziwy motoryzacyjny outsider. Japońska firma od lat nie celuje w konkurowanie z największymi koncernami, a raczej skupia się na oferowaniu nietuzinkowych, niebanalnych, małych samochodów dla ludzi znudzonych europejskimi rynkowymi prymusami. Po wieloletniej współpracy z General Motors, na mocy której auta Suzuki nosiły wiele dziwnych nazw i nieudanych próbach podjęcia współpracy z Volkswagenem, Japończycy obrali indywidualną drogę. Jednym, z najlepszych przykładów wyjątkowego charakteru marki jest ten prawdziwy dinozaur.

Suzuki Jimny po 20 latach stażu rynkowego przechodzi na zasłużoną emeryturę.

20 lat minęło jak jeden dzień

Mały, podwyższony samochód o nazwie Jimny to bez wątpienia dobrze rozpoznawalna rynkowa propozycja. Daleka od miana bestsellera, jednak w ciekawy sposób urozmaicająca rynek. Próżno bowiem szukać bezpośredniego konkurenta tej oryginalnej, trzydrzwiowej terenówki. Jest to do tego jedna, z najbardziej wiekowych konstrukcji na rynku. A raczej była.

Suzuki dokładnie po 20 latach postanowiło bowiem zakończyć produkcję modelu Jimny. Przedstawione w 1998 roku auto przez dwie dekady obecności przeszło zaledwie dwie, i to niezbyt rewolucyjne modernizacje. Ostatnia miała miejsce w 2012 roku. Istotnie, sylwetka małej terenówki Suzuki wygląda ponadczasowo i starzała się powoli. Wszystko ma jednak w końcu swój kres, podobnie jak Land Rover Defender zniknął z rynku, a Mercedes G otrzymał opracowanego od podstaw następcę. Opisywane Jimny to połączenie dwóch wspomnianych zjawisk.

Następca zyska bardziej kanciaste proporcje.

Najwyższy czas

Produkcja tego auta właśnie się zakończyła i chwilowo w gamie będzie wakat. Może nie wyjątkowo długo, ale jeszcze dobrych parę miesięcy. Bowiem dopiero pod koniec bieżącego roku Suzuki chce przedstawić następcę. Po 20 latach Jimny nareszcie zostanie zdefiniowane na nowo.

Druga generacja otrzyma bardziej kanciaste proporcje i paradoksalnie nie będzie dążyć do unowocześnienia sylwetki, a raczej złożenia hołdu legendarnemu Suzuki Samurai. Nowe Jimny ponadto dalej będzie zbudowane na ramie, zachowa stały napęd na cztery koła i napędzane będzie adekwatnymi do wymiarów małymi jednostkami o pojemności 1 lub 1,2 litra.

Druga generacja Jimny powinna trafić na rynek dopiero w przyszłym roku.

Obie jednostki opcjonalnie będą dostępne z systemem tzw. lekkiej hybrydy, czyli silników spalinowych wspomaganych elektrycznym silniczkiem odzyskującym energię np. z hamowania. Dostępne warianty mocy będą oscylować między 90 a 111 KM.

Nowe Suzuki Jimny na zostać zaprezentowane docelowo w październiku na Salonie w Tokio, a pierwsze egzemplarze mają trafić do klientów na początku przyszłego roku. Przyzwyczajcie się do wizualizacji widocznych na załączonych zdjęciach, być może znów przyjdzie nam obcować z Jimnym przez dwie dekady. O ile w 2038 roku oczywiście istnienie takich aut będzie jeszcze miało rację bytu.