Nowe Renault Clio coraz bliżej premiery

Renault na własne życzenie postawiło sobie poprzeczkę na wyjątkowo wysokim poziomie. Obecne wcielenie Clio, które zadebiutowało w 2012 roku, wygląda tak atrakcyjnie, że ciężko coś w tej kwestii poprawić. Francuzi musieli jednak w końcu zmierzyć się z tym ciężkim kawałkiem chleba, bo po 6 latach miejski bestseller otrzyma zdecydowane uaktualnienie. I mowa tutaj głównie o technologii. Na szczęście wszystko wskazuje na to, że nic nie zostanie popsute.

W ostatnich latach wielu producentów dotarło do takiego momentu, w którym sami poczuli się znudzeni dotychczasową formułą swoich popularnych modeli. Na szczęście do zrewolucjonizowania wizerunku sztandarowych filarów oferty zatrudniono wyjątkowo dobrych stylistów i efekty do dzisiaj pozostają imponujące.

Wysoko postawiona poprzeczka

Za najbardziej udane przypadki takich stylistycznych rewolucji można uznać na przykład ósme wcielenie Hondy Civic, które przed 3 laty złamało wszystkie utarte w designie schematy. Inną dobrą zmianą była nowa Fiesta, czyli całkowicie świeże otwarcie w stylistyce Forda. Odważnie stylizowany miejski hatchback przed 10 laty zauroczył wielu doskonałym, odpornym na ząb czasu designem.

Obecne wcielenie Clio mimo 6 lat rynkowego stażu nadal wygląda dobrze.

Co łączy obie firmy? W pewnym momencie doszło do tego, że omawiane auta zestarzały się pod względem technologicznym i wymagały gruntownego odświeżenia. Opracowanie nowej platformy, dopracowanie układu kierowniczego czy też naszpikowanie samochodu nowoczesną techniką, to rutyna w działalności producentów samochodowych. Schody zaczynają się tam, gdzie trzeba opracować stylistykę. Jak bowiem poprawić auto, które okazało się tak udane i ponadczasowe, że po kilku latach nadal wygląda jak chwilę po premierze?

Honda podejmując się tego ryzyka poległa na całej linii. Wielu zastanawiało się w 2011 roku, dlaczego dziewiąta generacja zabrnęła w tak dziwny stylistycznie kierunek i to po tak udanym poprzedniku. Z kolei Ford, prezentując przed rokiem najnowsze wcielenie Fiesty, nie popsuł wprawdzie udanej stylistyki małego hatchbacka ostrożnie zmieniając szczegóły, ale sprzedaż i tak spadła. Byliśmy najostrożniejsi jak się tylko da, co my takiego zrobiliśmy? – myślą pewnie teraz ludzie z europejskiej centrali Forda.

Modernizacja z 2016 roku okazała się oszczędna. Całe szczęście.

Następny w kolejce

Do wspomnianego grona producentów muszących „poprawić niepoprawialne” dołączyło właśnie Renault. Przedstawione latem 2012 roku nowe wcielenie Clio zrewolucjonizowało design marki i wprowadziło spore zamieszanie na rynku. Miejskie auto było pierwszym zaprojektowanym od podstaw samochodem utrzymanym w nowej estetyce firmy i zachwyciło wielu udaną fuzją futuryzmu ze światem samochodów produkcyjnych.

Docenili to także klienci, czyniąc Clio jednym z najpopularniejszych miejskich hatchbacków w Europie.. Co ciekawe, sprzedaż udanego małego Renault od momentu debiutu w 2012 roku nieustannie rośnie – odwrotnie proporcjonalnie do rynkowego stażu. Przeprowadzone w 2016 roku zmiany były skromne, bo i ciężko poprawiać auto, które wygląda nowocześniej od większości konkurentów i przyciąga tabuny klientów do salonów.

Największe zmiany z zewnątrz widoczne będą w wymiarach – nowe Clio będzie większe.

Powinni podołać

Powoli jednak nadchodzi czas na obecną formę Clio i marka prowadzi już zaawansowane prace nad jego następcą. Piąte wcielenie auta powinno, według ostatnich doniesień, zadebiutować już jesienią na Salonie w Paryżu. To, że do premiery pozostało już niewiele czasu, najlepiej udowadniają wykonane z ukrycia zdjęcia zamaskowanego egzemplarza.

Wielu obawiało się, jak Renault postara się unowocześnić Clio jednocześnie nie wprowadzając niepotrzebnych zmian w stylistyce. Wszystko jednak wskazuje na to, że marka podoła zadaniu. Na załączonych zdjęciach udostępnionych przez portal motor1.com widać, że kolejna odsłona miejskiego auta z Francji przejdzie wyjątkowo pragmatyczną ewolucję. Pozostaną podobne proporcje, pozostanie podobny wygląd przodu, pozostaną nawet zbliżone kształty przednich lamp. Co z zewnątrz wydaje się zauważalnie zmienione, to nieco inny format tylnych lamp, a przede wszystkim widocznie szersze i dłuższe nadwozie – takie wymagania rynku.

Piąta generacja Clio zadebiutuje już jesienią w Paryżu.

Nowe będzie to, co trzeba

Najwięcej nowego zawita rzecz jasna pod karoserię. Nie znamy jeszcze potencjalnej gamy silników, jednak niemal pewne jest to, że gamę Clio uzupełni po raz pierwszy w pełni elektryczna odmiana. Dodatkowo, Renault chce także wdrożyć, przy okazji premiery miejskiego hatchbacka, swoją interpretację systemu pół-autonomicznej jazdy. Ponadto, spodziewać się możemy także istotnych zmian w kokpicie. Dotykowy ekran powinien urosnąć kilkukrotnie i być może przyjmie formę taką, jak np. w modelach Talisman czy Megane.

Po zapoznaniu się z powyższymi zdjęciami szpiegowskimi jesteśmy zatem spokojni. Wygląda na to, że Renault zdaje sobie sprawę z wyzwania, jakie przed nim stoi i jak na razie opracowuje wzorową taktykę pod tytułem odnowić, ale nie popsuć.

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Nowe Renault Clio coraz bliżej premiery
Nowe Renault Clio coraz bliżej premiery
Nowe Renault Clio coraz bliżej premiery

Renault na własne życzenie postawiło sobie poprzeczkę na wyjątkowo wysokim poziomie. Obecne wcielenie Clio, które zadebiutowało w 2012 roku, wygląda tak atrakcyjnie, że ciężko coś w tej kwestii poprawić. Francuzi musieli jednak w końcu zmierzyć się z tym ciężkim kawałkiem chleba, bo po 6 latach miejski bestseller otrzyma zdecydowane uaktualnienie. I mowa tutaj głównie o technologii. Na szczęście wszystko wskazuje na to, że nic nie zostanie popsute.

W ostatnich latach wielu producentów dotarło do takiego momentu, w którym sami poczuli się znudzeni dotychczasową formułą swoich popularnych modeli. Na szczęście do zrewolucjonizowania wizerunku sztandarowych filarów oferty zatrudniono wyjątkowo dobrych stylistów i efekty do dzisiaj pozostają imponujące.

Wysoko postawiona poprzeczka

Za najbardziej udane przypadki takich stylistycznych rewolucji można uznać na przykład ósme wcielenie Hondy Civic, które przed 3 laty złamało wszystkie utarte w designie schematy. Inną dobrą zmianą była nowa Fiesta, czyli całkowicie świeże otwarcie w stylistyce Forda. Odważnie stylizowany miejski hatchback przed 10 laty zauroczył wielu doskonałym, odpornym na ząb czasu designem.

Obecne wcielenie Clio mimo 6 lat rynkowego stażu nadal wygląda dobrze.

Co łączy obie firmy? W pewnym momencie doszło do tego, że omawiane auta zestarzały się pod względem technologicznym i wymagały gruntownego odświeżenia. Opracowanie nowej platformy, dopracowanie układu kierowniczego czy też naszpikowanie samochodu nowoczesną techniką, to rutyna w działalności producentów samochodowych. Schody zaczynają się tam, gdzie trzeba opracować stylistykę. Jak bowiem poprawić auto, które okazało się tak udane i ponadczasowe, że po kilku latach nadal wygląda jak chwilę po premierze?

Honda podejmując się tego ryzyka poległa na całej linii. Wielu zastanawiało się w 2011 roku, dlaczego dziewiąta generacja zabrnęła w tak dziwny stylistycznie kierunek i to po tak udanym poprzedniku. Z kolei Ford, prezentując przed rokiem najnowsze wcielenie Fiesty, nie popsuł wprawdzie udanej stylistyki małego hatchbacka ostrożnie zmieniając szczegóły, ale sprzedaż i tak spadła. Byliśmy najostrożniejsi jak się tylko da, co my takiego zrobiliśmy? – myślą pewnie teraz ludzie z europejskiej centrali Forda.

Modernizacja z 2016 roku okazała się oszczędna. Całe szczęście.

Następny w kolejce

Do wspomnianego grona producentów muszących „poprawić niepoprawialne” dołączyło właśnie Renault. Przedstawione latem 2012 roku nowe wcielenie Clio zrewolucjonizowało design marki i wprowadziło spore zamieszanie na rynku. Miejskie auto było pierwszym zaprojektowanym od podstaw samochodem utrzymanym w nowej estetyce firmy i zachwyciło wielu udaną fuzją futuryzmu ze światem samochodów produkcyjnych.

Docenili to także klienci, czyniąc Clio jednym z najpopularniejszych miejskich hatchbacków w Europie.. Co ciekawe, sprzedaż udanego małego Renault od momentu debiutu w 2012 roku nieustannie rośnie – odwrotnie proporcjonalnie do rynkowego stażu. Przeprowadzone w 2016 roku zmiany były skromne, bo i ciężko poprawiać auto, które wygląda nowocześniej od większości konkurentów i przyciąga tabuny klientów do salonów.

Największe zmiany z zewnątrz widoczne będą w wymiarach – nowe Clio będzie większe.

Powinni podołać

Powoli jednak nadchodzi czas na obecną formę Clio i marka prowadzi już zaawansowane prace nad jego następcą. Piąte wcielenie auta powinno, według ostatnich doniesień, zadebiutować już jesienią na Salonie w Paryżu. To, że do premiery pozostało już niewiele czasu, najlepiej udowadniają wykonane z ukrycia zdjęcia zamaskowanego egzemplarza.

Wielu obawiało się, jak Renault postara się unowocześnić Clio jednocześnie nie wprowadzając niepotrzebnych zmian w stylistyce. Wszystko jednak wskazuje na to, że marka podoła zadaniu. Na załączonych zdjęciach udostępnionych przez portal motor1.com widać, że kolejna odsłona miejskiego auta z Francji przejdzie wyjątkowo pragmatyczną ewolucję. Pozostaną podobne proporcje, pozostanie podobny wygląd przodu, pozostaną nawet zbliżone kształty przednich lamp. Co z zewnątrz wydaje się zauważalnie zmienione, to nieco inny format tylnych lamp, a przede wszystkim widocznie szersze i dłuższe nadwozie – takie wymagania rynku.

Piąta generacja Clio zadebiutuje już jesienią w Paryżu.

Nowe będzie to, co trzeba

Najwięcej nowego zawita rzecz jasna pod karoserię. Nie znamy jeszcze potencjalnej gamy silników, jednak niemal pewne jest to, że gamę Clio uzupełni po raz pierwszy w pełni elektryczna odmiana. Dodatkowo, Renault chce także wdrożyć, przy okazji premiery miejskiego hatchbacka, swoją interpretację systemu pół-autonomicznej jazdy. Ponadto, spodziewać się możemy także istotnych zmian w kokpicie. Dotykowy ekran powinien urosnąć kilkukrotnie i być może przyjmie formę taką, jak np. w modelach Talisman czy Megane.

Po zapoznaniu się z powyższymi zdjęciami szpiegowskimi jesteśmy zatem spokojni. Wygląda na to, że Renault zdaje sobie sprawę z wyzwania, jakie przed nim stoi i jak na razie opracowuje wzorową taktykę pod tytułem odnowić, ale nie popsuć.