Nie ulega wątpliwości, że pojawianie się SUV-ów w portfolio motywowane jest przyciągnięciem nowych klientów i poprawieniem firmowych finansów. Jednak ilość zamówień, jaką Lamborghini zebrało od grudnia 2017 roku na model Urus, przerosła oczekiwania włoskiej marki. Aż 70% przyszłych właścicieli sportowego SUV-a nigdy nie posiadało Lamborghini.

Ostatni czas jest wyjątkowo korzystny dla drugiego obok Ferrari, najsłynniejszego producenta włoskich supersamochodów. Lamborghini nie tylko utrzymuje swoją konsekwentnie budowaną latami pozycję, ale i w zeszłym roku odnotowało 10-procentowy wzrost sprzedaży. Jest dobrze, a będzie znacznie lepiej.

Lamborghini Urus zachował typowe cechy aktualnej estetyki marki.

Epoka SUV-ów

Epoka motoryzacji, w jakiej aktualnie żyjemy, odznacza się złotym okresem dla SUV-ów i musimy się już tym pogodzić. Niegdyś wprowadzenie dużej pseudoterenówki przez BMW i Porsche wywołało oburzenie ortodoksyjnych fanów motoryzacji. Teraz klasa tego typu nadwozi ma tak ogromny potencjał, że inwestują w nią wszyscy producenci. Od budżetowej Dacii, po Rolls Royce’a.

Rosnąca wśród marek premium tendencja dotarła także do producentów supersamochodów. Jeszcze parę lat temu było to nie do pomyślenia, ale dziś to rzeczywistość. Słynące z drogowych, stylowych wyścigówek Lamborghini, poszerzyło swoją ofertę o podwyższone, pięciodrzwiowe auto.

Majestatyczne auto – ku uldze fanów marki – nie zyskało kanciastych, ciężkich proporcji i w możliwie największym stopniu nawiązuje do innych modeli. Mowa oczywiście o przedstawionym w grudniu zeszłego roku Urusie.

Urus odznacza się masywną, ale usportowioną sylwetką.

Populacja fanów Lambo zwiększa się

Przedstawienie sportowego SUV-a z Sant’Agata Bolognese z założenia miało zwiększyć popularność Lamborghini wśród majętnych klientów. Popyt na Urusa przerósł jednak najśmielsze oczekiwania. Aż 70% przyszłych nabywców sportowego SUV-a to nowi klienci marki, a wielu z nich pochodzi z państw, gdzie Lamborghini dotychczas nie miało dużego udziału w klasie aut luksusowych. Mowa o Indiach i Rosji. Włosi przyciągnęli tym razem także większą niż dotychczas część damskiej klienteli. SUV-y poszerzają horyzonty.

Bazowa cena za sztukę wynosząca ok. 682 000 złotych nie okazała się zaporowa dla klientów. Była niższa od średniej wartości zamówionego egzemplarza. Ta wyniosła 240 000 dolarów, czyli około 818 400 złotych.

Ambitne plany

Popyt na Urusa powinien bez problemu pomóc Lamborghini osiągnąć planowany wzrost produkcji, który do końca bieżącego roku ma osiągnąć tym razem 5000 sztuk. Dla porównania zeszły, wzrostowy rok Włosi zamknęli wynikiem 3815 wyprodukowanych samochodów.

Przyszłość motoryzacji stoi pod znakiem m.in. rosnącej ilości SUV-ów. Tego chcą klienci.

Dla motoryzacyjnych konserwatystów mamy zatem złą wiadomość. Musicie się przyzwyczaić nie tylko do obecności Urusa w portfolio Lamborghini, ale i podobnych samochodów w gamach firm, które nigdy by nie celowały w taki gatunek samochodów. Jest popyt, są zyski, karawana jedzie dalej.

A tymczasem szykujemy się na kolejne przełamanie motoryzacyjnego tabu. Szum po premierze Rolls Royce’a Cullinana może przebić ten, jaki miał miejsce przy okazji premiery Porsche Cayenne i Bentleya Bentaygi. Postęp w motoryzacji ma różne oblicza i jak w innych dziedzinach – zawsze wywołuje kontrowersje.

źródło: carscoops.com