Na przełomie lutego i marca świat motoryzacyjnego biznesu obiegły doniesienia o wykupieniu przez chińskie Geely prawie 10% akcji koncernu Daimler. Prezes koncernu tłumaczył to chęcią uzyskania dostępu do elektrycznych technologii Mercedesa i zacieśnienia współpracy na terenie Chin. Okazuje się, że przed tą transakcją Chińczycy planowali podobną w przypadku… BMW.

Geely to marka w Polsce praktycznie nieznana. Na świecie rozpoznawana umiarkowanie, dzięki produkcji tanich i średnio wykonanych samochodów na rynki rozwijające się. Pasjonaci gatunku mieszkający we wschodnich regionach naszego kraju mogą kojarzyć auta z parkingów przygranicznych sklepów. Geely całkiem dobrze radzi sobie bowiem na rynku Ukrainy i Białorusi, gdzie posiada nawet swoją fabrykę. Dlaczego firma specjalizująca się w prostych, niczym nie wyróżniających się samochodach, dla najmniej wymagających klientów, zaczyna budzić coraz większy respekt świata motoryzacji?

Jakość wykonania popularnego na rozwijających się rynkach Geely MK widać gołym okiem.

Nie lekceważ chińskich firm

Wszystko zaczęło się od przejęcia w 2010 roku Szwedzkiego Volvo, które Geely kupiło od Forda. Uprzedzeni patrzyli na tę transakcję z dystansem i pobłażaniem. Jednak po latach możemy z czystym sumieniem stwierdzić, że przejęcie skandynawskiej firmy było najlepszym, co ją spotkało od dziesięcioleci. Szwedzi otrzymali deszcz funduszy na całkowite odnowienie gamy, wdrożenie nowych modeli, rozwinięcie technologii elektrycznej i utworzenie nowej marki, Polestar. No, mają chińskiego właściciela, i co z tego? – zaczęło myśleć coraz więcej obserwatorów motoryzacji, gdzie do niedawna dominowały drwiny z chińskich producentów.

Apetyt rośnie w miarę jedzenia, dlatego wzmocnienie pozycji Volvo to za mało. Późną wiosną 2017 roku Chińczycy przejęli większość udziałów malezyjskiego Protona i należącego do niego brytyjskiego Lotusa. Machina Geely nabrała rozpędu.

55-letni Li Shufu jest obecnie jedną z najważniejszych postaci motoryzacyjnego biznesu. Usłyszycie o nim jeszcze nie raz.

Wszystkich was nie przejmiemy, ale spróbować warto

Firma uzyskująca coraz lepsze wyniki zaczyna zmierzać w stronę pozycji motoryzacyjnego giganta. Geely generuje ogromne zyski, co dobrze ukazuje jak szybko majątek pomnaża jego założyciel, Li Shufu. Chiński menedżer jest już miliarderem z majątkiem na poziomie 17 i pół miliarda dolarów. Płynność finansowa i rosnąca pozycja powoduje, że Chińczycy coraz śmielej wyciągają ręce po udziały europejskich gigantów.

Pierw media obiegły plotki o rozmowach Geely z Fiat-Chrysler Automobiles w celu przejęcia udziałów włosko-amerykańskiego koncernu, a parę tygodni temu Chińczycy sfinalizowali przejęcie dokładnie 9,69% akcji Daimlera, stając się największym udziałowcem właściciela Mercedesa. Niemiecki dziennik Spiegel donosi teraz, że Geely rozważało także wejście w posiadanie akcji BMW!

Nie dajcie się prosić, będzie warto

Niemieckie media donoszą, że Li Shufu prowadząc rozmowy z bawarskim gigantem obiecywało zapewnienie BMW lepszego dostępu do ogromnego, chińskiego rynku w zamian za uzyskanie dostępu do elektrycznej technologii marki. Sytuacja zatem niemal identyczna do tej, jaka miała miejsce w przypadku Mercedesa.

Niemcy z ostrożnością przyglądają się biznesowej ekspansji chińskich przedsiębiorstw. BMW postanowiło tym razem powiedzieć „nein!”.

BMW odrzuciło propozycję Geely i prawdopodobnie dlatego Chińczycy poszukali szczęścia gdzie indziej, zakotwiczając swoje plany w progach Mercedesa. BMW postanowiło zadowolić się partnerstwem z innym chińskim producentem samochodów, Great Wall.

Warto dodać na koniec, że Mercedes podchodzi bardzo ostrożnie do przejęcia części udziałów przez Geely. Szef Daimlera wspomniał podczas targów w Genewie, że firma oczekuje sytuacji win-win w podjętej właśnie współpracy. Dostęp Geely i Volvo do technologii Mercedesa dla Niemców szczególnie korzystny nie będzie.