Adam Lansing wpadł na pomysł, aby przerobić samochód, gdy jego starszy brat ciągle prosił rodziców o pieniądze na paliwo. Toyotę dostał od znajomego jego ojca, miał wtedy 12 lat, dzisiaj ma 18 i samochód, który jeździ na prąd i ma  zasięg  jak seryjne elektryki.

Przeróbka samochodu zajęła mu 6 lat. Obecnie samochód jest zasilany 94 bateriami litowo-jonowymi i według konstruktora może przejechać na jednym ładowaniu ponad 200 kilometrów. Początkowo zasięg auta wynosił jedynie 18 kilometrów.

Skąd potem chłopak wziął tak dużą baterię? Dostał od sponsora (Core IV i Wayland’s Plasma Boy Racing) akumulatory o mocy 30 kWh. To one zasilają obecnie Celicę i zapewniają tak duży zasięg.

Inspiracją dla nastolatka były filmy Johna Waylanda, który przerobił Datsuna 1200 z 1972 roku na elektrycznego dragstera i nazwał go White Zombie. Datsuna możecie zobaczyć na poniższym filmie. Postanowił, że także zbuduje elektryczny samochód. Nie było łatwo, pierwsza jazda miała miejsce gdy Lannsing miał 16 lat. Wybrał się swoim samochodem do szkoły a później z przyjaciółmi do kręgielni. Niestety podróż zakończyła się awarią silnika.

Łącznie Adam Lansing przebudowywał i naprawiał auto 52 razy. Jak sam dzisiaj mówi największe problemy i poziom frustracji miał między 35 a 40 przebudową. Nastolatek spędzał w garażu nawet 20 godzin dziennie.

Jego wytrwałość w działaniu przerodziła się wkrótce w prawdziwą pasję. Dzisiaj Lansing ma własną firmę Hawkeye Innovations i chce zarabiać na przerabianiu samochodów spalinowych na elektryczne. Jak sam mówi – znalazłem dla siebie zajęcie, mogę zarabiać na życie, odnieść sukces i być jednocześnie pasjonatem.

Źródło: electriccarsreport.com