Posłowie chcą, aby to policjant decydował czy kierowca utraci prawo jazdy za przekroczenie dozwolonej prędkości. Funkcjonariusz zdecyduje czy działaliśmy w stanie wyższej konieczności. Jak zweryfikować, że kierowca musiał popełnić wykroczenie i nie kłamie?

Od 2015 roku policjant ma obowiązek zatrzymać prawo jazdy gdy kierowca przekroczył dozwoloną prędkość o więcej niż 50 km/h, w terenie zabudowanym. Nie ma tłumaczenia, że ratowaliśmy komuś życie, świat od zguby czy po prostu tylko spieszyliśmy się do pracy. Takie wykroczenie jest traktowane zawsze tak samo. Uprawnienia zostają zatrzymane.

Posłowie chcą to zmienić, jaki mają pomysł? Chcą, aby to policjant subiektywnie decydował czy kierowca utraci prawo jazdy za przekroczenie dozwolonej prędkości czy też będzie jeździł dalej. Rozstrzygnie to na miejscu po ujawnieniu wykroczenia.

Warto wspomnieć, że dzisiaj przepisy pozwalają kierowcy zgłosić się do funkcjonariuszy o pomoc w szybszym dotarciu na miejsce docelowe. Na przykład gdy potrzebuje odwieźć do szpitala rodzącą kobietę czy osobę zagrożoną utratą życia. Wtedy podróż odbywa się za zgodą policji i w asyście radiowozu. Policjanci nie raz już uczestniczyli w takich akcjach i faktycznie pomagali osobom potrzebującym. Ponadto warto zauważyć, iż wielu kierowców podczas kontroli drogowej, a zwłaszcza gdy zostali przyłapani na zbyt szybkiej jeździe od razu sięgają po argument, że spieszyli się, że żona w ciąży, że jadą do szpitala. Policjanci mówią, iż jest to bardzo częste wytłumaczenie łamania przepisów drogowych.

Dzisiaj kierowca może odmówić przyjęcia mandatu i szukać sprawiedliwości przed sądem. Musi jednak udowodnić podczas rozprawy, że działał sytuacji wyższej konieczności. Sędziowie Trybunału Konstytucyjnego ocenili, że bezwzględne karanie kierowcy jest niekonstytucyjne. Trzeba uwzględnić okoliczności łagodzące, które skłoniły go do popełnienia wykroczenia. Gdy kierowca zdecyduje się na takie rozstrzygnięcie powinien mieć mocne dowody w formie chociażby dokumentów ze szpitala. W innym przypadku kłamstwo może narobić mu sporo problemów.

Posłowie w nowelizacji widzieliby natomiast możliwość odstąpienia od zatrzymania kierowcy uprawnień. Musi jednak on w trakcie popełnienia wykroczenia działać w stanie wyższej konieczności. Policjant sam ma podejmować taką decyzję. Natomiast gdy wykroczenie zarejestrowałby fotoradar, to decyzja leżałaby w gestii starosty. Zmiany obejmują także sytuację gdy w samochodzie podróżuje większa (niż dozwolona) liczba osób. Za to dzisiaj kierowca również traci uprawnienia na 3 miesiące.
Politycy już przyjęli projekt zmian w Prawie o ruchu drogowym, teraz nowela musi przejść ścieżkę urzędową, aby trafić na stół prezydenta. Jest na to duża szansa.