Polski mikrosamochód Smyk. Większy niż Zaperdalač, mniejszy niż Mikrus

Szaleństwo koncepcyjne warszawskiego Biura Konstrukcyjnego Przemysłu Motoryzacyjnego. Mikrosamochód miał mieścić dwie osoby dorosłe i dwójkę dzieci. Powstało kilkanaście egzemplarzy. Wyparł go Mikrus, który w rezultacie też nie doczekał się produkcji wielkoseryjnej.

To był dopiero minimalizm w pełnym tego słowa znaczeniu. Wsiadamy, nie kapie na głowę, są koła, jest silnik, można przemieszczać się dość szybko, razem z niewielką rodziną. Na desce rozdzielczej prędkościomierz, wskaźnik ładowania akumulatora i przełącznik kierunkowskazów z kontrolką. Pod “maską” silnik od motocykla Junak M07 z zamontowanym dynamostarterem oraz dmuchawą. Gdzie tu się wybrać takim wynalazkiem?

Tył polskiego mikrosamochodu Smyk. O seryjną produkcję konkurował z Mikrusem, który nawiązywał do zachodnioniemieckiego samochodziku Goggomobil

Do Smyka wchodziło się przez przednie drzwi (a raczej pokrywę wraz z szybą) podobnie jak w BMW Isetta. BMW produkowało jednak swój mikrosamochód przez kilka lat, powstało łącznie ponad 160 tys. egzemplarzy. Produkcję Smyka zamierzano uruchomić w w Szczecińskiej Fabryce Motocykli. Jednak finalnie samochód nie wszedł do seryjnej produkcji. SFM wyprodukowała tylko serię próbną, w liczbie od 17 do 20 sztuk (według różnych źródeł).

Najważniejszy zestaw wskaźników, czyli prędkościomierz, kontrolki migaczy i wskaźnik naładowania akumulatora. Wewnątrz wygospodarowano też miejsce na koło zapasowe.

Warto zaznaczyć, że samochód nie posiadał w ogóle bagażnika. Silnik z Junaka o pojemności 0,35 litra miał moc 15 KM (dwucylindrowy silnik w maluchu dysponował mocą od 23 do 25 KM). Smykiem według różnych źródeł można było rozpędzić się do 70-80 km/h, a spalanie wynosiło około 5 litrów na 100 km. Niestety zastosowana jednostka napędowa była awaryjna. Łańcuch wytrzymywał około 7 tysięcy kilometrów, silnik brał olej, zużywały się również inne podzespoły.

Do Smyka wchodziło się przez przednią pokrywę odchylaną ku dołowi. Natomiast z tyle umieszczona była 3-cylindrowa jednostka benzynowa. Nie udało się wygospodarować przestrzeni na bagażnik. Smyk podczas wystawy mikrosamochodów w Muzeum Techniki w Szczecinie, Szczecin, 17.09.2012.

 

Silnik:

  • Pojemność skokowa: 349 cm³
  • Moc maksymalna: 15 KM (11 kW) przy 5500 obr/min
  • Maks. moment obrotowy: 24 Nm przy 4000 obr/min

Podwozie, wymiary i masa:

  • Zawieszenie: niezależne dla wszystkich kół
  • Hamulce przód/tył: bębnowe 200 mm/bębnowe 200 mm
  • Rozstaw osi: 1700 mm
  • Rozstaw kół przód/tył: 1100/1100 mm
  • Masa własna: 470 kg

Osiągi:

  • Prędkość maksymalna: 70 km/h
  • Zużycie paliwa: 5 l/100 km

 

 

Zaperdalač, kolejne małe autko rodzimej produkcji

Przy okazji Smyka warto wspomnieć również o innym projekcie polskiego inżyniera. Takiej konstrukcji nie powstydziłby się nawet Pan Samochodzik. Nazwa projektu inż. Stanisław Łukaszewicza wiele mówiła o jego przeznaczeniu. Zaperdalač powstał w latach 60-tych ubiegłego stulecia, miał koła od Mikrusa, kosmiczne kierunkowskazy i dwucylindrowy silnik.

Inż. Stanisław Łukaszewicz to ciekawa i barwna postać w historii polskiej motoryzacji. Przez wiele lat pracował jako konstruktor w Fabryce Samochodów Osobowych (FSO), a następnie był szefem Biura Konstrukcyjno-Doświadczalnego (BKD) Fabryki Samochodów Osobowych. Do pracy dojeżdżał Syreną, która jak widać nie do końca spełniała jego oczekiwania. Prawdopodobnie dlatego Łukaszewicz postanowił zbudować swój pojazd – szybki i tani w eksploatacji. Tak właśnie powstał Zaperdalač, któremu z wiadomych przyczyn lekko zmodyfikowano polsko brzmiącą nazwę. Sam konstruktor z czasem zaczął nazywać swoje auto Dojeżdżacz. Swoją drogą “č”, to nie jedyny czeski pierwiastek w tym aucie.

Zaperdalač to był mały samochodzik, dobrze to widać na tym zdjęciu. Z lewej strony w kadrze zmieścił się tył Syreny, można porównać.

Łukaszewicz skonstruował samochód w garażu. Samodzielnie zbudował między innymi ramę, podwozie i układ kierowniczy (z mikrosamochodu Messerschmitt KR200). Autko napędzała dwucylindrowa jednostka z motocykla Jawa 250 a mechanizm różnicowy pochodził z Junaka B-20. Amortyzatory konstruktor zaadoptował z Jawy i polskiego skutera OSA.
Karoseria powstała z laminatu, podobnie jak nadwozie Syreny Sport (jej współtwórcą jest Łukaszewicz) i została zamocowana na rurowej ramie. Auto miało jedne drzwi, zamontowane z prawej strony i mogło przewozić tylko jednego pasażera.
Niestety nic nie wiemy o osiągach tego pojazdu. Jednak wyobraźcie sobie, że w latach 60-tych jedziecie ulicą za tym kosmicznie wyglądającym pojazdem z kierunkowskazami przypominającymi czułki istoty pozaziemskiej. Musiało to robić spore wrażenie.

 

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Polski mikrosamochód Smyk. Większy niż Zaperdalač, mniejszy niż Mikrus
Polski mikrosamochód Smyk. Większy niż Zaperdalač, mniejszy niż Mikrus
Polski mikrosamochód Smyk. Większy niż Zaperdalač, mniejszy niż Mikrus

Szaleństwo koncepcyjne warszawskiego Biura Konstrukcyjnego Przemysłu Motoryzacyjnego. Mikrosamochód miał mieścić dwie osoby dorosłe i dwójkę dzieci. Powstało kilkanaście egzemplarzy. Wyparł go Mikrus, który w rezultacie też nie doczekał się produkcji wielkoseryjnej.

To był dopiero minimalizm w pełnym tego słowa znaczeniu. Wsiadamy, nie kapie na głowę, są koła, jest silnik, można przemieszczać się dość szybko, razem z niewielką rodziną. Na desce rozdzielczej prędkościomierz, wskaźnik ładowania akumulatora i przełącznik kierunkowskazów z kontrolką. Pod “maską” silnik od motocykla Junak M07 z zamontowanym dynamostarterem oraz dmuchawą. Gdzie tu się wybrać takim wynalazkiem?

Tył polskiego mikrosamochodu Smyk. O seryjną produkcję konkurował z Mikrusem, który nawiązywał do zachodnioniemieckiego samochodziku Goggomobil

Do Smyka wchodziło się przez przednie drzwi (a raczej pokrywę wraz z szybą) podobnie jak w BMW Isetta. BMW produkowało jednak swój mikrosamochód przez kilka lat, powstało łącznie ponad 160 tys. egzemplarzy. Produkcję Smyka zamierzano uruchomić w w Szczecińskiej Fabryce Motocykli. Jednak finalnie samochód nie wszedł do seryjnej produkcji. SFM wyprodukowała tylko serię próbną, w liczbie od 17 do 20 sztuk (według różnych źródeł).

Najważniejszy zestaw wskaźników, czyli prędkościomierz, kontrolki migaczy i wskaźnik naładowania akumulatora. Wewnątrz wygospodarowano też miejsce na koło zapasowe.

Warto zaznaczyć, że samochód nie posiadał w ogóle bagażnika. Silnik z Junaka o pojemności 0,35 litra miał moc 15 KM (dwucylindrowy silnik w maluchu dysponował mocą od 23 do 25 KM). Smykiem według różnych źródeł można było rozpędzić się do 70-80 km/h, a spalanie wynosiło około 5 litrów na 100 km. Niestety zastosowana jednostka napędowa była awaryjna. Łańcuch wytrzymywał około 7 tysięcy kilometrów, silnik brał olej, zużywały się również inne podzespoły.

Do Smyka wchodziło się przez przednią pokrywę odchylaną ku dołowi. Natomiast z tyle umieszczona była 3-cylindrowa jednostka benzynowa. Nie udało się wygospodarować przestrzeni na bagażnik. Smyk podczas wystawy mikrosamochodów w Muzeum Techniki w Szczecinie, Szczecin, 17.09.2012.

 

Silnik:

  • Pojemność skokowa: 349 cm³
  • Moc maksymalna: 15 KM (11 kW) przy 5500 obr/min
  • Maks. moment obrotowy: 24 Nm przy 4000 obr/min

Podwozie, wymiary i masa:

  • Zawieszenie: niezależne dla wszystkich kół
  • Hamulce przód/tył: bębnowe 200 mm/bębnowe 200 mm
  • Rozstaw osi: 1700 mm
  • Rozstaw kół przód/tył: 1100/1100 mm
  • Masa własna: 470 kg

Osiągi:

  • Prędkość maksymalna: 70 km/h
  • Zużycie paliwa: 5 l/100 km

 

 

Zaperdalač, kolejne małe autko rodzimej produkcji

Przy okazji Smyka warto wspomnieć również o innym projekcie polskiego inżyniera. Takiej konstrukcji nie powstydziłby się nawet Pan Samochodzik. Nazwa projektu inż. Stanisław Łukaszewicza wiele mówiła o jego przeznaczeniu. Zaperdalač powstał w latach 60-tych ubiegłego stulecia, miał koła od Mikrusa, kosmiczne kierunkowskazy i dwucylindrowy silnik.

Inż. Stanisław Łukaszewicz to ciekawa i barwna postać w historii polskiej motoryzacji. Przez wiele lat pracował jako konstruktor w Fabryce Samochodów Osobowych (FSO), a następnie był szefem Biura Konstrukcyjno-Doświadczalnego (BKD) Fabryki Samochodów Osobowych. Do pracy dojeżdżał Syreną, która jak widać nie do końca spełniała jego oczekiwania. Prawdopodobnie dlatego Łukaszewicz postanowił zbudować swój pojazd – szybki i tani w eksploatacji. Tak właśnie powstał Zaperdalač, któremu z wiadomych przyczyn lekko zmodyfikowano polsko brzmiącą nazwę. Sam konstruktor z czasem zaczął nazywać swoje auto Dojeżdżacz. Swoją drogą “č”, to nie jedyny czeski pierwiastek w tym aucie.

Zaperdalač to był mały samochodzik, dobrze to widać na tym zdjęciu. Z lewej strony w kadrze zmieścił się tył Syreny, można porównać.

Łukaszewicz skonstruował samochód w garażu. Samodzielnie zbudował między innymi ramę, podwozie i układ kierowniczy (z mikrosamochodu Messerschmitt KR200). Autko napędzała dwucylindrowa jednostka z motocykla Jawa 250 a mechanizm różnicowy pochodził z Junaka B-20. Amortyzatory konstruktor zaadoptował z Jawy i polskiego skutera OSA.
Karoseria powstała z laminatu, podobnie jak nadwozie Syreny Sport (jej współtwórcą jest Łukaszewicz) i została zamocowana na rurowej ramie. Auto miało jedne drzwi, zamontowane z prawej strony i mogło przewozić tylko jednego pasażera.
Niestety nic nie wiemy o osiągach tego pojazdu. Jednak wyobraźcie sobie, że w latach 60-tych jedziecie ulicą za tym kosmicznie wyglądającym pojazdem z kierunkowskazami przypominającymi czułki istoty pozaziemskiej. Musiało to robić spore wrażenie.