Pan Maciej kupił od AAA Auto samochód Skoda Octavia z 2009 r. Według deklaracji sprzedawców auto było całkowicie sprawne. Po dwóch tygodniach pojawiły się problemy. Pan Marcin zwrócił się o pomoc do AutoPrawo.pl. Sprawa trafiła do sądu. Warto przeczytać, że w takich sytuacjach należy walczyć o swoje prawa.

Pan Marcin zapłacił za Skodę 34.000 zł (cena + gwarancja). Po dwóch tygodniach użytkowania pojazdu na tablicy pojawiła się ikonka kontroli poziomu oleju. Samochód od momentu zakupu przejechał jedynie 500 kilometrów. Dalsze testy pokazały, że zużycie oleju wynosi w tym aucie około 1,5 litra na 100 km. Koszt naprawy samochodu wyceniono na 9.500 zł.

 

REKLAMACJA DO AAA AUTO I ODPOWIEDŹ

Pan Maciej złożył reklamację, w odpowiedzi mógł przeczytać, że „kupujący został przy kupnie zapoznany ze stanem pojazdu, który zaakceptował. Przedmiotem reklamacji nie są wady, za które odpowiada Sprzedający, dlatego Sprzedający odrzuca reklamację. W danym przypadku chodzi o oczywiste wady, tzn. takie, o których Kupujący w momencie zawierania umowy kupna wiedział lub powinien wiedzieć”.

Wątpliwy jest fakt, jak Pan Marcin miał wiedzieć w momencie zakupu o takie usterce? Jak miał sprawdzić, że auto zużywa tyle oleju i prawdopodobnie silnik jest już uszkodzony? Sprawą w tym momencie zajął się serwis AutoPrawo.pl
– Najpierw wysłaliśmy zawiadomienie o wadzie, później oświadczenie o obniżeniu ceny na kwotę 9.500 zł. Na drugie z naszych pism otrzymaliśmy odpowiedź, która pokazała nam – jak wtedy myśleliśmy – że AAA Auto będzie chciało nam pomóc. Zaoferowano nam naprawę pojazd – czytamy na stronie serwisu.

 

KUPUJĄCY MA PRAWO ŻĄDAĆ USUNIĘCIA WADY

AutoPrawo.pl wyjaśnia na swojej stronie, że „sprawy związane z silnikami są bardziej wymagające. Często znamy objaw problemu, ale nie znamy przyczyny. Diagnostyka jest droga, a po jej rozpoczęciu, najlepiej od razu wziąć się za usuwanie wady, co może utrudnić realizowanie roszczeń. Sprzedawcy oferując usuwanie wady, często nie wiedzą, że przez usunięcie wady trzeba rozumieć doprowadzenie pojazdu do takiego stanu, w jakim wady by nigdy nie było, a nie jedynie podreperowanie go. Mając nadzieję, że AAA Auto podchodzi do sprawy podobnie, wysłaliśmy pismo z proponowaną technologią naprawy i wzorem protokołu przekazania pojazdu. Przypomnieliśmy też na czym, zgodnie z przepisami, polega usunięcie wady.”

 

ODBIJANIE PIŁECZKI

Po wysłaniu pism AAA AUTO zamilkło. Klient (czyli Pan Maciej) ponownie skontaktował się ze sprzedawcą i o dziwo został wysłany na drzewo, podobnie jak na początku sprawy.

 

AutoPrawo.pl wyjaśnia, że z racji tego, że nie takich standardów oczekuje od podmiotu, który może być niedługo uznany za lidera w sprzedaży samochodów używanych, kupujący zdecydował się wnieść do sądu zawezwanie do próby ugodowej. Termin posiedzenia został wyznaczony na 2 lutego 2018 r. I dodaje – mamy nadzieję, że do tego czasu strony wypracują porozumienie, a sprzedawca przypomni sobie o złożonej propozycji naprawy.
O całej sprawie (więcej szczegółów) i jej dalszych losach można przeczytać na stronie AutoPrawo.pl

 

 

Źródło: Jak AAA Auto obiecało naprawę silnika i zamilkło