Pan Piotr z Torunia został zatrzymany przez drogówkę w 2016 roku. Funkcjonariusze dysponowali nagraniem z wideorejestratora. Wynik? 126 km/h przy ograniczeniu do 70 km/h. Zatrzymane prawo jazdy, 10 punktów karnych i mandat. Pan Piotr nie zgodził się z tym pomiarem, poszedł do sądu i po długiej batalii wygrał. Dodatkowo udowodniono, że po interwencji, to funkcjonariusze przekroczyli prędkość.

Sprawa ciągnęła się ponad 2 lata, były liczne pisma, wnioski, skargi, odwołania, opinia biegłego. W końcu zapadł wyrok przed sądem rejonowym: pan Piotr przekroczył prędkość o 29 km na godz., jadąc nie mniej niż 99 km na godz. Sąd wymierzył kierowcy karę 200 zł grzywny.

 

SŁOWA PANA PIOTRA POTWIERDZIŁ BIEGŁY

– Przyznaję się, że przyspieszyłem na moście, ale nie przekroczyłem limitu o 56 km na godz. Mogłem jechać co najwyżej 100-110 km na godz. – tak wyjaśniał Pan Piotr. Na podstawie własnych analiz nagrań z policyjnego wideorejestratora dowodził, że pomiar był przeprowadzony błędnie. Ostatecznie potwierdził to biegły.

Opinia biegłego: „Pomiar (…) został wykonany niezgodnie z instrukcją obsługi urządzenia pomiarowego; niezgodność polegała na niezachowaniu tej samej odległości pomiędzy pojazdami na początku i na końcu odcinka pomiarowego; materiał dowodowy w postaci nagrania wideo pozwolił biegłemu na oszacowanie prędkości pojazdu na co najmniej 99 km/h”.

Pan Piotr zażądał też od toruńskiej drogówki poprawienia wpisu w Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców, gdzie w bazie wciąż widniała adnotacja: „Przekroczenie prędkości powyżej 50 km/h. Liczba punktów tymczasowych: 10”. Dopiero po jego interwencji wpis z CEPiK został zamieniony na przekroczenie prędkości o 29 km na godz. i 4 punkty karne.

 

ZA POMYŁKĘ POLICJI ZAPŁACĄ OBYWATELE

1 grudnia 2017 r. poszkodowany wystąpił do toruńskiej policji z wezwaniem o wypłatę zadośćuczynienia. Niesłuszne zatrzymanie prawa jazdy na trzy miesiące mocno pokrzyżowało mu plany – nie tylko zawodowe. Nie zdradza, o jaką konkretnie chodzi sumę – podaje portal dziendobrytorun.pl.

Koszty sądowe – ok. 2 tys. zł – poniesie jednak nie toruńska policja, lecz Skarb Państwa, czyli wszyscy podatnicy. Policyjni radcowie prawni teraz analizują wezwanie do zapłaty zadośćuczynienia panu Piotrowi. Jest jeszcze jeden wątek w tej sprawie. Wideorejestrator, który nagrał auto pana Piotra na moście, zarejestrował także przekroczenie prędkości przez jednego z… policjantów, którzy zatrzymali bohatera naszego artykułu.

Okazuje się, że funkcjonariusz – chwilę po interwencji – sam jechał policyjnym oplem insignią prawie 20 km za szybko na trasie mostowej. – Wobec funkcjonariuszy zostały wyciągnięte konsekwencje służbowe – napisał portal portal dziendobrytorun.pl, po rozmowie z Wiolettą Dąbrowską, oficerem prasowym toruńskiej policji.

Źródło: Dziendobrytorun.pl